okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Kamieniołom-Zdrój wita!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Sudety Środkowe


Kamieniołom-Zdrój wita!

Marek Rokita
Droga Stu Zakrętów w Parku Narodowym Gór Stołowych, między Radkowem a Karłowem
Czasami myślę, że w Sudety z Poznania mam zbyt blisko. Za łatwy dojazd, za dużo atrakcji. I nie ma jak im się oprzeć. Na szczęście za każdym razem  – zupełnie bez wysiłku – można skomponować trasę zupełnie inną od wcześniejszych. Tak się jakoś złożyło, że tym razem – zdecydowanie niezamierzenie – pojechałem szlakiem kuracjusza i rębajły.
 
Pociąg wtoczył się na stację Strzelin. To nie przypadek, że właśnie poza Sudetami postanowiłem rozpocząć swoją tegoroczną przygodę z górami. Zdecydowała słabość do starych kościołów. Jest tu jeden, naprawdę wiekowy – to romańska rotunda Świętego Gotarda. Ona i dobudowany do niej gotycki kościół stoją i mają się nieźle. Ciekawa sprawa – aż do I wojny światowej odbywały się tu nabożeństwa w języku polskim. Kto na nie przychodził? Autochtoniczna ludność okolic Sobótki, Strzelina i Oławy porzuciła swój słowiański język najpóźniej w połowie XIX wieku. 
Wizyta w Strzelinie nie ogranicza się do popatrzenia na romańską rotundę. Ciekawą lekcją historii jest też wizyta na rynku. Otoczony peerelowską architekturą plac z odrestaurowaną wieżą ratuszową robi dziwne wrażenie. W jednym narożniku rynku zachowała się jakaś stara kamienica, na płycie stoją nieomal jarmarczne budy, jednej pierzei do dziś nie odbudowano… Nie miał szczęścia i do wojny, i do sowieckich burzymurków Strzelin, jak większość innych miast na ziemiach odzyskanych, choć uczciwie przyznać trzeba, że Dolny Śląsk w porównaniu z Pomorzem Zachodnim czy Prusami Wschodnimi i tak wyszedł z zawieruchy w całkiem dobrym stanie. No, może poza paroma wyjątkami, takimi jak Strzelin właśnie.
Żeby przekonać się, że nie wszystko w 1945 roku legło tu w gruzach, wystarczy pojechać 20 kilometrów dalej, do Niemczy. W miasteczku zachowały się średniowieczne mury obronne, kościoły i prawie cała zabudowa starego miasta, w tym kamieniczki na długim, a wąskim, lekko pochyłym rynku. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marek Rokita