okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Baśniowe krajobrazy i gorące serca

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Litwa


Baśniowe krajobrazy i gorące serca

Barbara i Waldemar Wawrzyniak
Droga tylko dla rowerów wzdłuż Niemna
Wyruszyliśmy na Litwę, by szukać pięknych krajobrazów oraz zatrzymanego we wsiach i miasteczkach czasu. Tymczasem podczas naszej wędrówki odnaleźliśmy inną magię – ludzką życzliwość.
 
Przez panujący w domu rozgardiasz pakowania przebija się daleki głos z Litwy. Ucieleśnia nasze marzenia i zawiesza je w powietrzu, którego temperatura sięga 38 stopni Celsjusza w cieniu. Pakujemy się powoli, ale sprawnie – to nie pierwsza nasza wyprawa. Przed wieczorem dopinamy wszystko i z Lubonia (Wielkopolska) ruszamy samochodem w drogę – do Puńska. 
W nocy upał tak nie doskwiera i jedzie się nieźle – towarzyszy nam audiobook Jarosława Grzędowicza, popularnego autora powieści fantastycznych. Stajemy na parkingu o trzeciej nad ranem i próbujemy zasnąć. Pogryzieni przez komary budzimy się wielokrotnie, by około szóstej wyruszyć do Suwałk, gdzie czeka nas przymusowy postój. Odkrywamy, że w jednym z rowerów dwie szprychy są złamane. Na szczęście znajdujemy serwis z życzliwym pracownikiem. Duch turysty gna nas na krótki spacer po przyjaznych rowerzystom Suwałkach. Na jarmarku raczymy się miejscowymi specjałami – serem korycińskim z młodym owsem i pyszną palcówką czosnkową. Podziwiamy rynek i park, by ruszyć do Puńska, gdzie u znajomego zostawiamy samochód. 
Szybko kulbaczymy rowery i ruszamy na pierwszy nocleg ku Smolanom i Sejnom. Jedzie się ciężko, wiatr raczej wysusza, niż chłodzi. Nie ma czym oddychać. Gdyby nie upał, jechałoby się przyjemnie – odrobinę pofałdowany asfalt o znikomym ruchu wije się wśród pól, na których bociany szukają pożywienia. Chłoniemy harmonię sielskiego krajobrazu i pedałujemy przez Krasnopol w kierunku wsi Wigry. Po drodze padamy na trawę przed sklepikiem i łapiemy oddech – upał dziś wykańcza. Wreszcie wigierskie pole kempingowe „U Haliny” raczy nas ciszą i przyjemną kąpielą w jeziorze.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Barbara i Waldemar Wawrzyniak