okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Tak szumi Jeziorak

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Na szlaku >> Pojezierze Iławskie


Tak szumi Jeziorak

Krystyna Bargieł
Jeziorak miękko otulony promieniami zachodzącego słońca
Pojezierze Iławskie kusiło nas już od jakiegoś czasu – znajomi żeglarze opowiadali o urokach Jezioraka, najdłuższego jeziora w Polsce (prawie 30 kilometrów długości), ja zaś wspominałam zapamiętane przed laty piękno i niepowtarzalność Kanału Elbląskiego. 
 
Tego lata postanawiamy połączyć dwa cele – przekroczyć 100 kilometrów dziennego dystansu na rowerach (zainspirowały nas opowieści rowertourowych podróżników) i zobaczyć pochylnie, skonstruowane w XIX wieku i odnowione w minionych latach. Pierwszy weekend sierpnia zapowiada się ciepło i bez deszczu, rezerwuję więc noclegi w Elblągu i Iławie, pakujemy rowery do auta i ruszamy w kierunku Iławy. 
Sobotę rozpoczynamy, leniwie pedałując do Szymbarku, oddalonego od Iławy o dziesięć kilometrów. Początkowo wygodna, wydzielona droga rowerowa przekształca się w równie wygodną, choć bardziej ruchliwą, drogę wojewódzką nr 521, wzdłuż której wyznaczono zielony szlak turystyczny. Po dojeździe do wsi, u stóp ruin XIV-wiecznego zamku kapituły pomezańskiej, pytam o dom ustawiony na dachu, bo nigdzie nie zauważyliśmy prowadzących do niego znaków. – O, następni! Jak chcecie zobaczyć to dziwo, jeszcze jakieś 160 kilometrów przed wami – informują nas turyści na rowerach, tworzący uroczy chór rozbawionych głosów, z przewodniczką po zabytku na czele. Cóż, jak widać, stare polskie przysłowie nie kłamie: „Niejednemu psu Burek”. Robimy zatem rundę honorową wokół ruin, w które zamienił się zamek po przejściu w 1945 roku zaprzyjaźnionej armii wyzwoleńczej. W przewodniku można przeczytać, że wybudowane pod koniec XIV wieku zamczysko, na terenie ówczesnych Prus było drugim co do wielkości po zamku w Malborku. W XVII i XVIII stuleciu rezydencję poddawano kolejnym przebudowom, ale żołnierze Armii Czerwonej niestety spalili dzieło licznych architektów. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Krystyna Bargieł