okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> W którym polskim mieście jest najbardziej niebezpiecznie?

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Kalejdoskop >> Dręczy mnie pytanie


W którym polskim mieście jest najbardziej niebezpiecznie?

Marek Rokita
 
Zabierając się za pisanie kolejnego odcinka serialu „Dręczy mnie pytanie”, zrezygnowałem z uprzykrzania życia urzędnikom w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Wkrótce miały się odbyć wybory i lęk o los osobniczy urzędnika mógł był wpłynąć na odpowiedzi udzielane pod wpływem stresu. W tym czasie zajrzałem do bazy SEWiK (Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji – www.sewik.pl). Statystyki potrafią wprowadzić w błąd, ale na pewno są odporne na stres! Już pobieżna analiza niektórych danych wzbudziła moją ciekawość i jest to temat na znacznie dłuższą opowieść. Zaczęło mnie dręczyć wiele pytań, na przykład: czy naprawdę mieszkam w mieście wyjątkowo niebezpiecznym dla rowerzystów, jak to już wiele razy od różnych osób słyszałem? Jednakże takie pytanie nie zainteresowałoby wielu czytelników „Rowertouru”. Postawiłem je więc nieco inaczej i rozszerzyłem na całą Polskę. Na początku wykluczyłem miasta zbyt małe, gdyż już pojedyncze zdarzenie występujące w niewielkiej populacji zakłamuje rzeczywistość. Pozostało tylko pytanie, jak duże ma być to miasto i jak zmierzyć jego „niebezpieczność”? Postanowiłem nie mieszać za bardzo – uwzględniłem te same miasta, które zostały sklasyfikowane w ostatnim rankingu miast przyjaznych rowerzystom „Rowertouru”. Zwróciłem uwagę na zdarzenia drogowe z dwóch ostatnich lat – 2013 i 2014 (dane z 2015 r. nie są jeszcze dostępne). Policzyłem liczbę kolizji i wypadków z udziałem rowerzystów i liczbę tych zdarzeń, w których uczestniczące w nich osoby poniosły śmierć lub odniosły ciężkie obrażenia ciała. Nie zawsze byli to rowerzyści (ale prawie zawsze) i niekiedy to właśnie oni byli sprawcami wypadków. Obie dane porównałem z liczbą mieszkańców miast. Baza SEWiK to narzędzie niedoskonałe, są w nim widoczne nawet gołym okiem błędy. (…)
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”