okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Gruzińska przygoda życia

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Kalejdoskop


Gruzińska przygoda życia

Podróżowanie rowerami po Kaukazie było przygoda życia
Gdy pół roku wcześniej planowaliśmy wyprawę na Kaukaz, nastawiliśmy się głównie na przyjemność związaną z podróżą rowerem, zobaczeniem przepięknych krajobrazów i ciekawych miejsc. I to wszystko się udało. Nie przypuszczaliśmy jednak, że Kaukaz, a w szczególności Gruzja, najbardziej urzeknie nas swoimi mieszkańcami i ich nastawieniem do nas – turystów Polaków.
Już podczas odprawy na lotnisku w Kutaisi zostaliśmy przywitani butelką gruzińskiego wina. Gdy wjechaliśmy do Swanetii, najwyżej i najpiękniej położonego górskiego regionu Gruzji, na każdym kroku byliśmy zaczepiani i pytani: skąd jesteśmy, gdzie jedziemy, co nam się tu podoba? Nie była to jednak wścibska ciekawość, ale ludzki odruch gościnności. Gruzini za każdym razem dziękowali, że ich odwiedziliśmy. Rozmawiali z nami, oferowali pomoc i gościnę. Dotyczy to zarówno policjantów, pasterzy, kobiet stojących za sztachetami wiejskich płotów, jak i kierowców samochodów zatrzymujących się zawsze, gdy przytrafiła nam się awaria. Nie wspominając już o pozdrawiających nas kierowcach samochodów. Jakby tego było mało, nierzadko byliśmy zapraszani – z czego chętnie korzystaliśmy – na imprezy rodzinne, uroczystości świąteczne, a nawet częstowani czaczą, czyli gruzińskim bimbrem, który serwowali nam sprzedawcy arbuzów czy przypadkowo spotkani na drodze pasterze. Od kobiet stojących przy straganach wzdłuż szosy dostawaliśmy owoce, z podziękowaniem, że tu przyjechaliśmy, i to na rowerach.
Jazda po gruzińskich drogach, oprócz tego, że sama w sobie była ekscytująca, co chwilę nas czymś zaskakiwała. Droga oznakowana na mapach jako krajowa, jedna z głównych, okazywała się polną i kamienistą, dla samochodów z napędem na cztery koła, ostro wspinającą się w górę lub sprowadzającą w dół. To właśnie na takich drogach złapaliśmy najwięcej gum. 
Maciej Szramka
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Maciej Szramka