okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Jeżdżę, bo lubię!

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Jan Řepka


Jeżdżę, bo lubię!

Z Janem Řepką, czeskim piosenkarzem i kompozytorem, dojeżdżającym na koncerty rowerem, rozmawia Jakub Terakowski
Chatka na Lasku w Beskidzie Żywieckim. Konia z rzędem temu, kto wjedzie tu rowerze
Co oznacza napis na bagażniku roweru?
– „O jeden samochód mniej”. Dostałem tę nalepkę od jednego z czeskich stowarzyszeń, organizującego odpowiedniki polskich mas krytycznych. Spodobało mi się to hasło, identyfikuję się z nim, więc umieściłem je na honorowym miejscu. I nie poprzestałem na tym, gdyż auta rzeczywiście nie mam. 

Kształt bagażnika też jest intrygujący, wydłużony...
– Bo służy mi do przewożenia gitary.

Gitary? Na rowerze? Po co?
– Aby połączyć dwie moje pasje: muzykę i podróże.

W jaki sposób? 
– Jeżdżąc na rowerze z gitarą, staram się dotrzeć do ludzi, którzy – podobnie jak ja – są równocześnie wielbicielami poezji śpiewanej i dwóch kółek. Rower to – nie licząc własnych nóg – najlepszy, najtańszy i najzdrowszy środek transportu. Ponadto, w przeciwieństwie do własnych nóg, pozwala pokonać długie dystanse we względnie krótkim czasie i ze znacznie cięższym ekwipunkiem. Nie byłbym w stanie dotrzeć z gitarą w tyle miejsc, wędrując na piechotę. Moim zdaniem, muzycy jeżdżący na koncerty samochodami są po występach bardziej zmęczeni niż ja. Zainspirował mnie Peter Sarbach – Szwajcar, który już od niepamiętnych czasów wyrusza na trasy rowerowych podróży artystycznych. Towarzyszyłem mu w kilku wyprawach. Potem poznałem Ginger Ninjas, chyba pierwszy w historii zespół muzyczny niezależny od motoryzacji. I od energii elektrycznej z gniazdka. Trasy koncertowe pokonują na rowerach, a podczas występów pedałują, wytwarzając prąd. Często angażują też w pedałowanie publiczność. Od mechanika tego zespołu dostałem rewelacyjne lusterko wsteczne, o średnicy kilku centymetrów, montowane na kasku; kątem oka cały czas widzę, co się dzieje z tyłu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Adrian Spuła