okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Za wikt i opierunek

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> wolontariat w podróży


Za wikt i opierunek

Aleksandra i Piotr Paździor
W przypadku pojedynczych noclegów i pomocy w zwiedzaniu okolicy zawsze można liczyć na warmshowersów
Wolontariat pozwala dzielić się swoimi umiejętnościami z innymi ludźmi, zdobywać nowe doświadczenia czy nieść bezinteresowną pomoc w słusznej sprawie. Może być również doskonałym uzupełnieniem wielomiesięcznej podróży rowerowej, gdy poczujemy, że chcemy odetchnąć od pedałowania, zapragniemy chwili stabilizacji lub będziemy szukać bliższego kontaktu z lokalną społecznością. Skąd to wiemy? Sprawdziliśmy na własnej skórze i gorąco polecamy! 
 
Naszą rowerową podróż z Polski do Australii rozpoczęliśmy 1 marca 2015 roku. Jeszcze parę miesięcy temu napisałabym do Azji, może za kilka napiszę – dookoła świata. Nasza dotychczasowa trasa biegła przez Polskę, Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję. Obecnie przebywamy w Armenii. Kolejne państwa, które zamierzamy odwiedzić, to: Iran, Azerbejdżan, Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan, Chiny, Wietnam, Kambodża, Laos, Tajlandia, Malezja, Indonezja, Australia Ile to potrwa? Dwa, może trzy lata. 
Od początku podróży zakładaliśmy, że raczej nie będziemy szukać dorywczej pracy w celu podreperowania budżetu, ponieważ nasze oszczędności powinny starczyć na całą wyprawę. Ustaliliśmy jednak, że będziemy otwarci na propozycje i jeżeli ktoś zaoferuje nam jakieś ciekawe zajęcie, zgodzimy się. Dzięki takiemu nowemu doświadczeniu, tym bardziej za granicą, można wytłumaczyć dwu-, trzyletnią lukę w CV, kiedy po powrocie z podróży będziemy szukać stałej pracy. 
W przeszłości parokrotnie słyszeliśmy hasło „wolontariat za granicą”, nawet z ciekawości przeglądaliśmy poświęcone mu strony znalezione w sieci. Jednak na etapie planowania wyprawy, gdy przede wszystkim byliśmy podekscytowani myślą, że rozpoczynamy przygodę życia, a na głowie dźwigaliśmy jeszcze tysiąc ważniejszych spraw do załatwienia, wolontariat został gdzieś daleko w tyle. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Aleksandra i Piotr Paździor