okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Wataha w podróży

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Grey Wolf Mongolia 2014


Wataha w podróży

Przemek Bucharowski
Ekipa w komplecie
Naszą rowerową podróż do Mongolii wymarzyliśmy sobie w 2013 roku, jeszcze w Indiach, kiedy to razem z Diuną szliśmy przez Himalaje Garhwalu. Ten dwumiesięczny marsz z roczną wówczas suką rasy wilczak czechosłowacki scementował naszą trójkę – staliśmy się watahą.
 
Diuna dorosła i mogła zacząć trenować długodystansowe biegi przy rowerze. Do Mongolii również mieliśmy ruszyć razem, a jako cel postawiliśmy sobie przejście z Diuną 1000 kilometrów przez góry (w Himalajach bez wsparcia z zewnątrz i o własnych siłach pokonaliśmy dystans o połowę krótszy). Dlaczego zdecydowaliśmy się na Mongolię? To kraj górzysty, jako podróżnicy czujemy się współczesnymi spadkobiercami nomadów, a w żyłach Diuny płynie odrobina wilczej krwi (wilczak czechosłowacki to rasa powstała ze skrzyżowania owczarka niemieckiego z wilkiem). To dlatego ciągnie nas do kraju otwartych przestrzeni, dzikich gór, wędrownych ludów i wilków. Chcieliśmy wyruszyć w marsz przez pasmo górskie Tavan Bogd oraz Tsambagarav, wejść na najwyższy szczyt Mongolii (Chüjten orgil, 4374 m n.p.m.), a przy okazji poznać i udokumentować życie dzisiejszych nomadów w bezkresnym stepie, w kraju, który należy do najszybciej rozwijających się na świecie. Jak miejsce to, opisywane w zagranicznych przewodnikach jako ojczyzna wędrowców, przekształciło się w kraj bazujący na wydobyciu surowców naturalnych? Czyżby wędrowni Mongołowie osiedli w miastach lub porzucili swoje stada kosztem dobrze płatnej pracy w kopalniach?
Interesowała nas również nieoczywista rola wilka w kulturze Mongolii. Z jednej strony, według tradycyjnych wierzeń, wilcza krew płynęła w żyłach Dżyngis-chana, legendarnego przywódcy i jego potomków, za których uważają się także współcześni Mongołowie. Z drugiej strony, wilki traktowane są w Mongolii jako odwieczne zagrożenie dla wypasanych na stepach stad i masowo tępione. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Przemek Bucharowski