okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Nie wszyscy boją się obcych

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Korespondencja >> USA: Nevada i Kalifornia


Nie wszyscy boją się obcych

Adela Tarkowska
Oaza Furnace Creek położona na dnie Doliny Śmierci
Planując przejazd przez USA, długo rozważaliśmy, czy Las Vegas powinno się znaleźć na naszej trasie. Miasto kojarzyło nam się wyłącznie z kiczem i pijanym tłumem. Takich miejsc nie lubimy i z reguły omijamy je szerokim łukiem. Ostatecznie ciekawość wzięła górę – postanowiliśmy sprawdzić, cóż takiego przyciąga rokrocznie miliony turystów. 
 
Las Vegas (co po hiszpańsku oznacza łąki) niespełna 100 lat temu było jedynie zielonym przysiółkiem na pustyni Mojave. Dziś noszące szumne przydomki – miasto wiecznej rozrywki czy też miasto grzechu – słynie na całym świecie z kasyn, galerii handlowych, luksusowych hoteli oraz bujnego życia nocnego.
Pierwsze kroki w Las Vegas stawiamy za dnia. Jest bardzo słonecznie i upalnie. Po ulicach snują się leniwie zadowolone pary z drinkami w rękach. Dawno nie widziałam tylu uśmiechniętych twarzy! Nie wiem, czy ogólnie powszechna radość spowodowana jest wygranymi w kasynach, czy też tym, że większość ludzi jest od rana na nieustannym rauszu. 
Idziemy wzdłuż głównego bulwaru, przy którym stoją imitacje Statuy Wolności, Wieży Eiffla, Sfinksa i piramidy Cheopsa. Obiekty te cieszą się wielką popularnością. Jeśli ktoś dobrze przypozuje do zdjęć, może udawać, że odbył podróż dookoła świata bez ruszania się na krok z Las Vegas. Kolejną atrakcją jest imitacja kanałów weneckich, po których można się przepłynąć gondolą. 
Miasto za dnia wydaje się bardzo spokojne. Cały ruch zaczyna się dopiero po zmierzchu. Kolorowe reklamy zapraszają na liczne spektakle teatralne, rewie, koncerty, występy magików i cyrkowców. Rozpalają się tysiące neonowych świateł, z kasyn i klubów zaczyna dobiegać muzyka, z hoteli wylegają turyści, a za nimi ruszają uliczni akrobaci, malarze, muzycy, roznegliżowane kobiety i mężczyźni, weterani wojenni i bezdomni. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Adela Tarkowska, Krzysztof Józefowski