okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2015 >> Nie wszyscy boją się obcych

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Korespondencja >> USA: Nevada i Kalifornia


Nie wszyscy boją się obcych

Adela Tarkowska
Oaza Furnace Creek położona na dnie Doliny Śmierci
Planując przejazd przez USA, długo rozważaliśmy, czy Las Vegas powinno się znaleźć na naszej trasie. Miasto kojarzyło nam się wyłącznie z kiczem i pijanym tłumem. Takich miejsc nie lubimy i z reguły omijamy je szerokim łukiem. Ostatecznie ciekawość wzięła górę – postanowiliśmy sprawdzić, cóż takiego przyciąga rokrocznie miliony turystów. 
 
Las Vegas (co po hiszpańsku oznacza łąki) niespełna 100 lat temu było jedynie zielonym przysiółkiem na pustyni Mojave. Dziś noszące szumne przydomki – miasto wiecznej rozrywki czy też miasto grzechu – słynie na całym świecie z kasyn, galerii handlowych, luksusowych hoteli oraz bujnego życia nocnego.
Pierwsze kroki w Las Vegas stawiamy za dnia. Jest bardzo słonecznie i upalnie. Po ulicach snują się leniwie zadowolone pary z drinkami w rękach. Dawno nie widziałam tylu uśmiechniętych twarzy! Nie wiem, czy ogólnie powszechna radość spowodowana jest wygranymi w kasynach, czy też tym, że większość ludzi jest od rana na nieustannym rauszu. 
Idziemy wzdłuż głównego bulwaru, przy którym stoją imitacje Statuy Wolności, Wieży Eiffla, Sfinksa i piramidy Cheopsa. Obiekty te cieszą się wielką popularnością. Jeśli ktoś dobrze przypozuje do zdjęć, może udawać, że odbył podróż dookoła świata bez ruszania się na krok z Las Vegas. Kolejną atrakcją jest imitacja kanałów weneckich, po których można się przepłynąć gondolą. 
Miasto za dnia wydaje się bardzo spokojne. Cały ruch zaczyna się dopiero po zmierzchu. Kolorowe reklamy zapraszają na liczne spektakle teatralne, rewie, koncerty, występy magików i cyrkowców. Rozpalają się tysiące neonowych świateł, z kasyn i klubów zaczyna dobiegać muzyka, z hoteli wylegają turyści, a za nimi ruszają uliczni akrobaci, malarze, muzycy, roznegliżowane kobiety i mężczyźni, weterani wojenni i bezdomni. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Adela Tarkowska, Krzysztof Józefowski