okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2015 >> Każdy jest zwycięzcą

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Wydarzenie >> Paris – Brest – Paris 2015


Każdy jest zwycięzcą

Monika Niedźwiecka
Nasi w tłumie oczekujących na wejście do sektorów startowych
W życiu każdego człowieka przychodzi czas na zdobywanie kolejnych, coraz to wyższych szczytów. Dla jednych może być to przebiegnięcie Sahary w Afryce, dla innych wspinaczka na Kilimandżaro. Dla kolarzy, którzy amatorsko uczestniczą w ultramaratonach rowerowych, jest to ukończenie rajdu Paris – Brest – Paris na dystansie 1230 kilometrów.
 
Francuski ultramaraton, organizowany od 1891 roku przez fundację Audax Club Parisien, odbywa się co cztery lata i ściąga tysiące entuzjastów z różnych krajów. W tym roku było ich aż 5844 z 42 państw, w tym 30 uczestników z Polski. O ile w naszym kraju ultramaratony rowerowe nie cieszą się (jeszcze) aż tak wielką popularnością, o tyle dla kolarzy z Francji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Włoch i Szwecji imprezy, takie jak rajd Paris – Brest – Paris, są wydarzeniami niemalże kultowymi, zaznaczanymi w kalendarzach tysięcy uczestników. Co ciekawe, średnia wieku kolarzy kształtuje się na poziomie 45 lat. A wyzwanie podejmują także rzesze kobiet, które radzą sobie z morderczym ultramaratonem nie gorzej niż mężczyźni. 
Warunkiem uczestnictwa w rajdzie Paris – Brest – Paris, nazywanym często skrótowo PBP, jest ukończenie czterech ultramaratonów na dystansie 200 km, 300 km, 400 km i 600 km w sezonie, w którym odbywa się PBP. Nawet jeśli wydaje się to dużo, jest to jednak nic w porównaniu z tym, jakie przygotowania musieli poczynić kolarze we własnym zakresie, by stanąć na starcie ze świadomością, że dzięki ciężkim treningom i pracy nad sobą są w miejscu, w którym pragnęli być. Wśród uczestników niejednokrotnie można usłyszeć, że Paris – Brest – Paris jest ich wisienką na torcie, szczytem wszystkich przygotowań.
Czym w takim razie różni się ultramaraton Paris – Brest – Paris od przykładowego Tour de France? Otóż nie jest to wyścig, lecz rajd, a jeżeli już uczestnicy się z czymś ścigają, jest to własne zmęczenie, senność, głód czy kaprysy przyrody. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Monika i Małgorzata Niedźwieckie