okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2008 >> 9/2008 >> Jak się prezydent z samochodem ścigał

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Jak się prezydent z samochodem ścigał

Marek Zgaiński

Gdyby uważnie przyjrzeć się kalendarzowi, jedno rzuca się w oczy: codziennie jest jakieś święto. A to dzień górnika, hutnika, strażaka, stoczniowca, pszczelarza lub działkowca, a nawet zdarza się, że w jednym dniu wypada kilka świąt. W końcu rok ma tylko 365 dni, a okazji do wyróżnienia jest o wiele więcej.
22 września jest też Dzień Bez Samochodu, który mija praktycznie niezauważony, podobnie jak Dzień Sprzątania Biurka, przypadający 8 stycznia.
Jest jednak szansa, że coś się w tym temacie zmieni, bowiem tegoroczny Dzień Bez Samochodu został skomentowany we wszystkich mediach. Idea jest prosta jak szprycha – zamiast samochodem za darmo jeździ się środkami komunikacji miejskiej lub rowerem. Można się też przespacerować, jeśli ktoś ma blisko z domu do pracy.
No i media zainteresowały się, ilu to rodaków zdecydowało się zostawić samochody pod domem. Okazało się, że niewielu. Ale znalazł się chlubny wyjątek. Prezydent Poznania – Ryszard Grobelny – postanowił na własnym przykładzie udowodnić,
że rowerem lepiej i szybciej dostanie się do urzędu niż samochodem. Wyścig wygrał, pozostawiając w tyle konkurencję złożoną z wytypowanych urzędników miejskich, którzy dla urozmaicenia próbowali dotrzeć do miejsca pracy pieszo i komunikacją miejską.
Wniosek z tego jeden: najlepiej poruszać się rowerem. Tu dygresja: dlaczego, skoro jest to tak oczywiste, ludzie wolą godzinami tkwić w korkach? Dla większości  samochód to konieczność. Ale czasami ma się go po to, żeby go mieć. I jak się w nim siedzi tak długo, to każdy przechodzień może docenić urodę autka i szyk kierowcy, a jak się jedzie, to już niespecjalnie.
Drugi wniosek, może nieco naciągany, że rower staje się rekwizytem politycznym. Skoro polityk, zazwyczaj jeżdżący samochodem, przed kamerami przesiada się na rower (wyjątkiem był minister Janusz Onyszkiewicz, który rzeczywiście rowerem jeździł do pracy), to znaczy, że jest coś do ugrania wśród cyklistów. I że jest to istotna grupa wyborców, którą wypada dla siebie pozyskać. I nie będę wcale zdziwiony, jeśli w następnej kampanii wyborczej zobaczę spot z premierem, który oprócz kopania piłki, uprawia również downhill.

 



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164