okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2015 >> Nasze pierwsze koty za płoty

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Śląsk Opawski


Nasze pierwsze koty za płoty

Szymon Cieślik
Urokliwy Ptasi Szczyt w opawskim parku

Pomysł tylko z pozoru wydawał się karkołomny. Dwudniowa wycieczka po Śląsku Opawskim, ale nie z noclegiem, a dwiema kolejnymi sobotami na siodełku. Skusiły nas pokazane w internecie szlaki dla cykloturystów, czytelnie i ciekawie poprowadzone. Co istotne – odpowiadały też na oczekiwania początkującej siedmioletniej sakwiarki. 

Startujemy w Opawie, dokąd dojeżdżamy autem z rowerami na dachu. Parkujemy przy kompleksie sportowym z basenem, stadionem, halą sportową i centrum tenisowym. Jako że opawskie drogi dla rowerów służą również amatorom jazdy na rolkach, są asfaltowe i dobrze utrzymane. Lekki deszcz i dość mglista aura, która straszy nas już od granicy, nie psują nam humorów. Ochoczo wskakujemy na siodełka i ruszamy w kierunku miasta Kravaře.

Wybrany przez nas szlak jest fragmentem popularnej cyklotrasy, oznaczonej numerem 55, z Opawy do Jesionik. W granicach miasta ciągnie się wzdłuż nabrzeża rzeki Opawy (liczący 119 km lewy dopływ górnej Odry) i jakościowo musi być spełnieniem marzeń każdego rowerzysty (może poza fanami MTB). Asfaltowa droga dla rowerów jest doskonale oznakowana, biegnie mostkami i pod mostami, nie kolidując z ruchem samochodowym. Już wiemy, że – zgodnie z przypuszczeniami – radości z jazdy nie będzie nam odbierał stres związany z ciągłym oglądaniem się na córkę, czy aby nic jej nie grozi na ruchliwych ulicach. Również sama Maja, która wcześniej do pomysłu wycieczki podchodziła sceptycznie, mimo wciąż mglistej aury – wydaje się być zadowolona i coraz odważniej dusi na pedały. Opuszczamy granice miasta. Żegnają nas wierzchołki kościelnych i pałacowych wież. Nie martwcie się – jeszcze tu wrócimy! Zwiedzanie Opawy postanawiamy bowiem zostawić sobie na drugą sobotę naszej wycieczki. Na wysokości miejscowości Malé Hoštice trasa lekko odbija od rzeki, dzięki czemu zaliczamy krótkie, szutrowe odcinki. 

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Szymon Cieślik