okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2015 >> Wzdłuż Pacyfiku

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> USA


Wzdłuż Pacyfiku

Marcin Sowiński
Suche i górzyste pogranicze amerykańsko-meksykańskie, przecina graniczny mur budowany przez USA

Waszyngton, Oregon i Kalifornia. Trzy amerykańskie stany, których zachodnie krańce zamyka Ocean Spokojny. Wzdłuż wybrzeża doświadczymy spektakularnych widoków i natury, często niemal dziewiczej. Od lasów północy dotrzemy do pustynnego południa. Pomiędzy natkniemy się na nowoczesne miasta i wiele społecznych kontrastów, które pokazują, że mocarstwo także ma swoje problemy. Zachód nie ma już Clinta Eastwooda z rewolwerem w ręce, ale nadal jest dziki.

Po pokonaniu wielu tysięcy kilometrów przez Kanadę i dotarciu do stolicy Kolumbii Brytyjskiej – Victorii, dalszy kierunek był dość oczywisty. Stany Zjednoczone. Wsiedliśmy na prom do Port Angeles w stanie Waszyngton i w towarzystwie porannej mgły opuściliśmy przepiękną wyspę Vancouver. Kontrola amerykańska nie była szczególnie uciążliwa. To dobrze, choć spodziewaliśmy się gorszych przejść po narodzie dmuchającym na zimne w każdej sytuacji. Na ziemi amerykańskiej, w zestawieniu z wcześniejszą trasą, początkowo niewiele się zmieniło. Podobnie wyglądające domy, drogi, ludzie i miasteczka. Cały Półwysep Olimpijski, bo do niego przybił nasz prom, to nadal regiony pokryte gęstymi lasami. Na tymże półwyspie także można znaleźć lasy deszczowe. 

Rowerowym szlakiem Olympic Discovery Trail ruszyliśmy w kierunku wschodnim, do Seattle. Do pierwszego noclegu w obcym kraju przeważnie podchodzimy nieco bardziej ostrożnie. Wprawdzie nie czuliśmy się od pierwszego dnia w USA inaczej niż w Kanadzie, gdzie zwykle nocowaliśmy na dziko, jednak drastycznie niższe stawki za nocleg na polu namiotowym zachęciły nas, aby rozbić się w takim miejscu. Od początku spotykaliśmy w USA rowerzystów, chętnych do pokonania właśnie zachodniego wybrzeża – dość popularnej dla amerykańskich sakwiarzy trasy, którą większość z nich kończy jednak na San Diego, nie wkraczając do mającego w oczach Amerykanów nie najlepszą reputację Meksyku. 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marcin Sowiński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164