okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2015 >> 9/2015 >> Lepiej podjeżdżać niż zjeżdżać

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Beskid Makowski – Pasmo Pewelskie: Olszówka i Madeje


Lepiej podjeżdżać niż zjeżdżać

Michał Książkiewicz
Przysiółek Madeje

Na pograniczu Beskidu Śląskiego, Żywieckiego, Makowskiego i Małego znajduje się pasmo górskie, które omijają główne szlaki turystyczne i gdzie spotkanie człowieka na trasie należy do rzadkości. 

Do niedawna grzbiet ten był zarezerwowany wyłącznie dla turystów pieszych i rowerzystów na góralach, ale od dwóch lat, dzięki inwestycjom drogowym można go zwiedzać także na rowerze szosowym.

Mowa o Paśmie Pewelskim, zaliczanym przez geografów do Beskidu Makowskiego, chociaż znacznie bliżej stąd do Żywca niż do Makowa Podhalańskiego. Jest to grzbiet o wybitnych walorach widokowych, bowiem przez kilka wieków działalności człowieka lasy w partiach szczytowych zostały wykarczowane pod pola uprawne i pastwiska.

Niektóre przysiółki sięgają głównej linii grzbietu, a dojechać do domu jakoś trzeba, więc w całym paśmie znajduje się kilkanaście podjazdów szosowych o różnym stopniu trudności. Ponieważ wysokość względna grzbietu wynosi około 300-400 metrów, są to raczej krótkie trasy. Najbardziej wymagająca jest szosa biegnąca z Pewli Wielkiej do przysiółka Olszówka, położonego bezpośrednio na osi pasma między Czeretnikiem a Gachów Groniem. Przyjąłem, że podjazd zaczyna się w Pewli Wielkiej, przy rozstaju na Madeje, ale dolina górska ciągnie się aż od Żywca. Przez ponad cztery kilometry jedzie się po głównej drodze do Huciska, gdzie dopiero jest skręt w lewo. Pierwsze 3,7 kilometra od skrzyżowania w Pewli ma łagodny przebieg i nie wymaga większego wysiłku. Przed Huciskiem pojawia się soczysta ścianka o średnim nachyleniu 12 procent, a maksymalnym 18. Zwracam na nią szczególną uwagę, bo zaraz potem jest lekki zjazd i skręt w boczną drogę, oznaczoną nic niemówiącym drogowskazem „Os. U Wałęgów”. Wkrótce droga wchodzi w las i jest kolejne skrzyżowanie, już nieoznakowane, na którym trzeba pojechać w lewo. 


Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz