okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2015 >> Moje prawo to Twoje lewo?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Moje prawo to Twoje lewo?

Sławomir Bajew

To, że świat staje na głowie, nikogo już nie dziwi, jak nikogo nie dziwią dziewczęta najzwiewniejsze, kilerki wysokogórskie, twardzielki błotno-survivalowe, świat na rowerach przemierzające, niejednokrotnie wybitnie samotnie. Nie dziwi, a szkoda, bo myślę, że powinno. Może nie tyle zaskakiwać powinno, ile wprawić w podziw przynajmniej i lekkie chociażby zdumienie. Dla mnie dama na rowerze w sobie sama już jest powodem, by się jej pokłonić. Bez cienia protekcjonalizmu chcę to czynić, bez cienia poczucia wyższości. Pragnę oddać cześć tej cudownej istocie, koronie stworzenia (bo przecież po NIEJ nic już nie zostało ulepione z prochu ziemi), oddającej się cudownej pasji rowerowej dla niej samej. Nie ma żadnego innego powodu, nie ma podtekstów – jest podziw, szacunek i joł! 

Kiedy przez wiele lat masz możliwość przyglądania się różnym zjawiskom, zaczynasz siłą rzeczy cokolwiek znać się na nich, a przynajmniej ulegasz iluzji, że już się w nich orientujesz, że potrafisz wyodrębnić prawidła i reguły, rytmy, algorytmy i wzorce danej dziedziny. Tak też jest ze mną, przyglądającym się przez dziesięciolecia zdolności (czasem też jednak zdecydowanie niezdolności) orientacji w terenie i w ogóle obierania właściwego kierunku przez panie. Widywałem czasem sytuacje, że proste lewo prawo potrafiło odmalować na twarzy delikwentki ślady rozterki tak głębokiej, jak smutek Chopinowskich nokturnów, a proste wskazówki, jak dojechać, okazywały się nie do przyswojenia z powodu kilku nie nazbyt złożonych komend: za, potem, w lewo, w kierunku, trzeci od starej sosny po prawej, jakieś trzysta metrów... Bywało tak, bywało. 

Dowodów na nieporadność kierunkową płci pięknej dostarczały zarówno kobiety znane mi, jak i przypadkowo napotkane. Nabrałem przekonania, że z kierunkami kobiety radzą sobie jakoś gorzej, choć akurat bezbłędnie im wychodziło kierowanie mężczyzną, niekoniecznie na rowerze. Są oczywiście chlubne wyjątki od tej reguły. Wyjątki stanowione przez panie pewnie poruszające się we wszystkich obieranych przez siebie kierunkach. O, ja nieszczęsny – do siebie wołam – czy ta, którą widzę przed sobą na rowerze, dotarła tu z własnego wyboru, czy też ślepy los i pomyłki doprowadziły ją tutaj? Jak to jest z tymi kierunkami? Dobrze Ci to idzie? Czy słabo? Mnie się czasem pomyli, zabrnę za daleko, nie dostrzegłszy starej sosny po prawej i nie w tę ścieżynę skręciwszy. I czy w ogóle uważasz to za ważne, gdy ruszasz na kolejną wyprawę? W końcu jest różnica, czy w lewo, czy w prawo ruszysz, gdy stajesz przed domem z mapą Polski z morzem u góry. A może to tu jest pies pogrzebany w tych naszych sprzeczkach i konfliktach, z tym siedzeniem na Wenus i Marsie. Może o to chodzi, że moje prawo to Twoje lewo. Daj znać. 

Pozdrawiam, Sławek. Na zdjęciu u góry pierwszy z prawej :} 

 

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.