okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2015 >> 9/2015 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Czy wiecie, że choroba wysokościowa może wystąpić już na 2500 metrów nad poziomem morza i, niestety, zagraża także rowerzystom, którzy planują coraz bardziej ekstremalne wyprawy, pnąc się na rowerach coraz wyżej i wyżej? W e-mailach do redakcji, w których zapowiadacie swoje wyzwania, zdecydowanie najpopularniejszy jest przedrostek „naj”, dokładany do przymiotnika wysoki w różnych konfiguracjach. Informujecie, że planujecie wjechać najwyżej, jak się da w Alpach, Himalajach, Karakorum, Andach, w górach Ural czy na Kaukazie. Wjeżdżacie na najwyższe góry, najwyższe przełęcze, do najwyżej położonych wiosek i miasteczek. Czasem niektórzy z Was na blogach skarżą się na bóle głowy, nudności, brak apetytu. Czasem jakaś informacja mimochodem pojawi się w relacji. Tymczasem, jak we wrześniowym „Rowertourze” wyjaśnia Robert Szymczak, lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej i górskiej, także pasjonaci dwóch kółek w określonych okolicznościach narażeni są na chorobę wysokościową. Pojawić się ona może nie tylko wśród szczytów, lecz także na wszystkich wysoko położonych obszarach, jak na przykład tak popularne wśród sakwiarzy płaskowyże. 

Nasz rozmówca, także rowerzysta i himalaista, radzi, jak takiej chorobie zapobiegać, a w razie wystąpienia niepokojących objawów – jak sobie z nią radzić i minimalizować skutki. 

Ten wywiad to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy kochają się wspinać, którym niestraszne wielokilometrowe i strome podjazdy. 

Do takiej wyprawy warto się jednak przygotować, choćby zawczasu planując prawidłowy schemat zdobywania wysokości. Bo rowerzysta niczym alpinista także potrzebuje czasu na aklimatyzację. 

We wrześniowym „Rowertourze” nie wjeżdżamy jednak na dach świata. Za to wrażliwym na piękno natury i niebojącym się biwakowania w namiocie, w nie zawsze sprzyjającej aurze, polecamy Szkocję, a konkretnie wyspa Lewis i Harris (ponoć to tam są najpiękniejsze plaże na świecie) oraz Lofoty i archipelag Vesterålen (sztokfisz na kolację – obowiązkowy). Po raz pierwszy też na łamach „Rowertouru” pojawia się relacja z Izraela, kraju, który nie zna pojęcia rowerzysty miejskiego, za to pasjonatom dwóch kółek proponuje doskonale przygotowane parki do uprawiania zarówno niespiesznej turystyki rowerowej, jak i kolarstwa górskiego. 

Zapraszamy też na kolejne spotkanie z redakcją „Rowertouru”. Pojawimy się 13 września nad poznańską Maltą, przy okazji miejskiego wyścigu kolarskiego Bike Challenge. 

Znajdziecie tam nasze stoisko, a na nim archiwalne i bieżące numery „Rowertouru”. Do zobaczenia!

Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna