okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2015 >> Pięć pomysłów z matecznika

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Bory Tucholskie


Pięć pomysłów z matecznika

Krzysztof Siwek
Profesjonalnie przygotowany szlak wzdłuż Brdy
Z jednym musicie się zgodzić – ciekawych miejsc w Borach Tucholskich nie brakuje. I choć od lat spędzam tu wakacje (a konkretnie w Lińsku, 25 km na północny wschód od Tucholi), zawsze mam dylemat, w którą stronę popedałować. W tym roku, podczas pięciodniowego pobytu, udało mi się zrealizować plan przejechania pięciu niezależnych od siebie jednodniowych tras.
 
Pobudka bez budzika, bo to w końcu urlop. Otwieram oczy i co słyszę za oknem? Żurawie, to one witają mnie co roku. Po śniadaniu i pysznych jajkach prosto z kurzej grzędy czas na ostateczne wytyczenie trasy, przez wąwóz Goły Jon do Tlenia. 
Prowadzą do niego dwie drogi asfaltowe: pierwsza przez Wielkie Gacno i Trzebciny oraz druga przez Śliwice i Śliwiczki, ale przecież nie o to w rowerowaniu chodzi, by jeździć między samochodami. Posługując się mapą ze współrzędnymi GPS oraz moją mapką nawigacyjną w telefonie, omijam szosy, pokonując dość znaczne podjazdy i zjazdy na leśnych ścieżkach i pośród łąk. I tak, jadąc przez te malownicze tereny, docieram nad Goły Jon. To jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Borach Tucholskich. Wąwóz okala koryto rzeczki Golionki, której okolice są zamieszkane przez bobry. Spacerując wzdłuż strugi, można więc podziwiać tamy i żeremia. Parów ten nazwano Goły Jon od imienia mieszkańca tychże okolic – Jana, który – jak głosi legenda – zauroczony ich pięknem, biegał po łąkach i lasach tak, jak go Pan Bóg stworzył.
Po przejechaniu kolejnych kilometrów trafiam na ślady trąby powietrznej, która przeszła przez Pomorze Wschodnie 15 lipca 2012 roku. Przyznam, że włosy stają mi dęba, gdy patrzę na powalone drzewa. Szerokość pasa zniszczeń wynosi około 400 metrów. 
W końcu docieram do Tlenia. W nagrodę stawiam sobie lody, potem chwila odpoczynku nad Wdą, która kawałek dalej wpada do Żurskiego Jeziora. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Krzysztof Siwek