okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2015 >> Gdzie ludzie stawali się bogami

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Meksyk


Gdzie ludzie stawali się bogami

Adela Tarkowska
Cholula. Widok ze szczytu piramidy na miasto
– Nie bierzcie tej fasolki, naprawdę nie polecam tej marki. Tortille, które kupiliście, najlepsze będą ze świeżym, białym serem i awokado. Odwracam się zaskoczona. Przede mną stoi szpakowaty, uśmiechnięty pan z wąsem.
 
Mam na imię Mauricio. Chodźcie, pokażę Wam, gdzie kupić najlepszy ser. Albo wiecie co, mam lepszy pomysł! Zapraszam na śniadanie do domu. Żona pewnie jeszcze w piżamie, ale to nic! Chodźcie! Pokażę Wam, jak się gotuje. Nakarmię Was. 
– To Wasz pierwszy dzień?
– Tak.
– No to witam serdecznie, witam w Meksyku!
Podążamy ulicą za naszym nowym znajomym. Nie mogę uwierzyć w tak zaskakujący przebieg wydarzeń. Dopiero co wjechaliśmy do Meksyku, a tu już zapowiada się przygoda!
Żona Mauricia rzeczywiście jest jeszcze w piżamie, ale – niezbita z tropu przybyciem dwójki nieznanych przybyszy – narzuca na siebie satynowy szlafrok i rusza w stronę kuchni. Mauricio, zagadując, skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy, wprawnie przerzuca na patelni tortille i miesza w garnku, w którym gotuje się sos salsa verde z zielonych pomidorów.
Dowiadujemy się, że Mauricio jest właścicielem wielkiej plantacji kawy, którą chce nam pokazać.
Jedziemy wyboistą drogą przez zielony las deszczowy, pełen paproci i lian zwisających prawie do samej ziemi. Dziś jest dzień wypłat, które Mauricio wiezie ze sobą. Z tego powodu towarzyszy nam uzbrojony strażnik. Jesteśmy w regionie Chiapas. Jedynie kilkanaście kilometrów dzieli nas od granicy z Gwatemalą. Istnieje więc duże ryzyko napadu na nasz samochód w celu rabunku pieniędzy. Jeszcze do niedawna Mauricio latał na plantację w dzień wypłaty samolotem, ale ze względu na politykę antynarkotykową rządu plantatorom nie wolno już latać na swe uprawy. 
Po ponad godzinie jesteśmy na miejscu. Widok jest niezwykle zaskakujący! Moim oczom ukazuje się archaiczna wioska, w której domy zbudowane są z bambusów. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Adela Tarkowska, Krzysztof Józefowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164