okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2015 >> Piękny kraj pięknych ludzi

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Australia – z Sydney do Gladstone


Piękny kraj pięknych ludzi

Daniel Kocuj
W stronę wielkiej tęczy – górzyste zaplecze Nowej Południowej Walii
1. Węże. 2. Pająki. 3. Bogaci ludzie. Lista rzeczy, na które musimy uważać, rośnie w siłę. Zwijamy więc namiot i ruszamy dalej.
 
Godzina 6.30 – dokładnie o wschodzie słońca, który podziwiamy z namiotu na parkingu pomiędzy Balliną a Lennox Head, zjawia się strażnik miejski (council ranger):
– Dzień dobry. Rozbiliście namiot w niedozwolonym miejscu. Na wjeździe jest tablica informująca o tym.
– Dzień dobry. Dotarliśmy tu po zmierzchu i nie widzieliśmy żadnej tablicy. Zawsze jesteśmy ostrożni, szczególnie gdy chodzi o bezpieczny i spokojny nocleg.
– Tablica stoi na wjeździe. Grozi wam grzywna w wysokości 350 dolarów. Dokąd jedziecie?
– Do Gladstone w stanie Queensland.
– To długa droga. Nie wiem, ile możecie przejechać w ciągu dnia, ale 80 kilometrów dalej, na północ, jest darmowe pole namiotowe. Dzisiaj dostajecie tylko żółtą kartkę, ale spisuję wasze nazwiska i następnym razem słono zapłacicie.
– Dziękujemy!
– I jeszcze jedno: widzicie te ładne domy po drugiej stronie drogi? Bogaci ludzie, którzy w nich mieszkają, nie chcą tu widzieć żadnych namiotów. To oni po mnie zadzwonili, w przeciwnym razie bym sobie wami głowy nie zawracał. Szerokiej drogi, dzieciaki!
Jak sami zapewne wiecie, poznawanie świata na rowerze to najlepszy sposób na… poznawanie świata. Jednego dnia można zobaczyć tak wiele i to właśnie jeden dzień przeznaczamy na zaliczenie głównych atrakcji Sydney. Jeden wyjątkowo upalny dzień. 
Naszą wycieczkę zaczynamy na słynnej Bondi Beach, kierując się w stronę centrum. Praktycznie po każdym wzniesieniu musimy przystawać, aby w cieniu złapać oddech i uzupełnić płyny. Skwar jest bezlitosny. Oxford Street, jedna z głównych arterii Sydney, prowadzi nas wprost do Hyde Parku, czyli odpowiednika nowojorskiego Central Parku w mniejszym wydaniu. To doskonałe miejsce na poobiednią drzemkę, a dzisiejszy upał sprawia, że najchętniej i my położylibyśmy się w cieniu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Daniel Kocuj