okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2015 >> Hulaj dusza, piekła nie ma

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Karkonosze


Hulaj dusza, piekła nie ma

Tomasz Larczyński
Velká Úpa i dolina Úpy widziane z głównej cyklotrasy Karkonoszy – K1A
Śnieżka – moi drodzy – to taka pani, której nikomu w Polsce przedstawiać nie trzeba. A Karkonosze, nad którymi panuje, to jedne z najpopularniejszych gór w naszym kraju i dotychczas nie doczekały się szerszego opisu w „Rowertourze”. Czas to nadrobić!
 
Smutna prawda wygląda tak, że po polskich Karkonoszach niemal w ogóle nie da się jeździć rowerem. Wjazd dozwolony jest na obie skrajne przełęcze – Szklarską i Okraj, dostępna jest również środkowa Przełęcz Karkonoska [opisana przez Marka Rokitę w numerze 3 (13) 2009] i Szlak Orłowicza do Schroniska nad Łomniczką. O czymś zapomniałem? Tak. Jeszcze dwa dni w roku Karkonoski Park Narodowy otwiera się dla rowerzystów, kiedy to odbywa się wyścig na Śnieżkę. Pozostają nieobjęte parkiem tereny polskiej części Grzbietu Lasockiego i Pogórza Karkonoskiego, którymi prowadzi też długi odcinek Szlaku Liczyrzepy, opisanego przez wyżej podpisanego w numerze 9 (67) 2013 – owszem piękne, jednak niedające tego wyjątkowego uczucia obcowania z potęgą gór powyżej górnej granicy lasu.
Powody tego stanu są jasne – wspomniana popularność powoduje taki tłok latem, że wpuszczenie rowerzystów na dobre, a bardzo strome drogi śląskich Karkonoszy – co kiedyś praktykowano – skutkowałoby licznymi niebezpiecznymi sytuacjami. Można dyskutować, na ile taki zakaz ma rację bytu na przykład jesienią, ważniejsze jest jednak uświadomienie sobie pewnej liczby: otóż polska część tych gór, którą wiele osób traktuje jako jedyną, to tak naprawdę niecałe 30 procent masywu. Reszta 
– w tym cały wielki Grzbiet Czeski, bliźniak słynniejszego u nas Grzbietu Śląskiego ze Śnieżką – należy do naszych sąsiadów. A sytuację rowerzystów tamże można opisać trzema słowami: co hrdlo ráčí. W wolnym tłumaczeniu: „Hulaj dusza, piekła nie ma”.
No, trochę jednak jest. To w dalszym ciągu park narodowy i w najcenniejszej jego części poruszać się można tylko wyznaczonymi szlakami rowerowymi. 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Tomasz Larczyński