okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2015 >> Zgubiono, znaleziono!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Zgubiono, znaleziono!

Sławomir Bajew
 
Dzisiaj dwie sprawy. Obie ważne. I mniemam, że zarówno w jednej, jak i w drugiej macie swoje doświadczenia, do których w trakcie czytania niedługiego felietoniku proszę się odwołać. Zgodnie z własnym przekonaniem, ale też cytując hasło pewnej partii, mogę napisać, że „człowiek jest najważniejszy”. Różnie to jednak z deklaracjami bywa i nie zawsze wysiłki ludzkie nadążają za głoszonymi hasłami. Łatwiej w tym wypadku jednemu, bo zbiorowość ludzka różnie może rozumieć hasła i na przykład w takim wypadku za najważniejszego uznać siebie lub „swojego” człowieka... 
Staram się, jak mogę, by człowieka umieszczać zawsze przed przedmiotami, a zwłaszcza tymi ginącymi. Spokojnie. Wyjaśni się! Mam sąsiadkę od czerwca, sąsiadkę na stronie. Panią Weronikę (jak się przedstawia sama – przeciętną kobietę) witam z radością i ulgą, że będzie wreszcie okazja wyrzucić z siebie dręczące pytania na temat babskiego rowerowania. Pytań tych nagromadziłem w ciągu mojego (i tak już długiego) życia sporo, ale jakoś brakowało mi odwagi, aby zadawać je paniom w czasie rajdów, a tym bardziej wyścigów. Ponieważ papier jest cierpliwy, liczę na to, że w przyszłości pani Weronika zechce odnieść się do wymagających wyjaśnienia kwestii dręczących piszącego te słowa. Nic groźnego, pani Weroniko, takie tam, bardziej z ciekawości niż przesadnej dociekliwości. Nie chcę często zawracać Pani głowy. Raz w roku wystarczy. Zgadza się Pani? Proszę... 
No na przykład, makijaż to się przed rajdami robi? Wiem, że głupie, ale mnie to ciekawi. Trudno, poczekam na odpowiedź.  
No i sprawa druga. Nie człowiek, a rzecz. I to rzecz znaleziona. Jadę ci ja przez las w okolicy, gdzie jestem pierwszy raz w życiu i nagle... ciach! Widzę na ścieżce leżący czujnik pomiaru kadencji z modelu licznika rowerowego, jaki mam zainstalowany przy swoim rowerze, a który zgubiłem w zeszłym roku w leśnych ostępach na drugim krańcu Polski. Zatrzymuję się, podnoszę, pod niebiosa los wychwalam, dziękuję św. Antoniemu i zadowolony wracam do domu, gdzie... stwierdzam brak licznika, bez którego moje leśne znalezisko nie ma żadnej wartości. Po drodze zgubiłem licznik! Przekorność losu? Być może, ale też okazja, żeby się przekonać, że jazda bez zerkania na wskazania komputera ma swoje nie do przecenienia walory. Pomyślałem, że może stworzyć miejsce, gdzie moglibyśmy zgłosić zgubę czy znalezisko rowerowe, albo przynajmniej wyrazić żal z powodu straty. Jeżdżę zatem bez licznika i czujników, i jest dobrze. No i nie jestem sam! Coś tracisz, coś zyskujesz... W gruncie rzeczy tak jest dobrze, gdy tracę rzecz, a zyskuję człowieka. W bardzo bliskim sąsiedztwie. I cieszę się, że jakiś kawałek drogi dane mi będzie pokonywać w tak zajmującym towarzystwie. 

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.