okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2015 >> Niemen wyznaczał szlak

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Białoruś


Niemen wyznaczał szlak

Monika Pinkowska
Nad Niemnem w Grodnie. Widok na Stary Zamek i Nowy Zamek

Deszcz za oknem nie wróży niczego dobrego. W przedziale pociągu relacji Katowice – Białystok rozrabiają koloniści. Cieszymy się, bo przerywa to monotonię. Myślami jesteśmy już jednak na Szlaku Jurt Pogranicza u państwa Borowików. Parę lat temu sprowadzili oni dwie jurty tatarskie z Mongolii i utworzyli sielską enklawę przy granicy z Białorusią – w Kuźnicy.

Sama Kuźnica jest dość brzydka. Tłoczą się tu przemytnicy i kwitnie handel. Biedronka pęka w szwach, tylu tu Białorusinów chcących kupić towar za niższą cenę. Z Dorotą również robimy zakupy, bo nie wiadomo, jak będzie potem… Gospodarze witają nas z uśmiechem.

Nasza pięknie zdobiona jurta już na nas czeka. Wnętrze mieni się kolorami. Pomarańczowy zdecydowanie dominuje. W ogrodzie bujne kwiaty i krzewy. Obok małego stawu stoi bania. Pan Józef już rozpalił w niej ogień, więc dzisiejszego wieczoru będziemy się relaksować. W niewielkiej stadninie paru zapaleńców jeździ na koniach huculskich. My również próbujemy swoich sił i pod okiem pana Witolda, pomysłodawcy szlaku, dosiadamy hucuły. Wieczór upływa nam na rozmowach. Pan Witold dzieli się swoimi doświadczeniami z wielu odbytych podróży. Wspomina Mongolię. Opowiada o idei szlaku i wartościach Podlasia. Szlak Jurt Pogranicza rozciąga się od Karpat po Bałtyk, ale nie jest znakowany. Nie ma i nie będzie go na żadnych mapach. Jego przemierzanie ma być „prawdziwą podróżą do wnętrza”, wędrówką, poszukiwaniem i odkrywaniem. Bez pośpiechu, wsłuchując się w rytm własnego „ja”, w poszanowaniu dla tej ziemi i ludzi, ich pracy, własności i wielokulturowej tradycji. My również cenimy ciszę, spokój, wielokulturową tradycję i... drogę, która jest niczym pielgrzymowanie do konkretnie wybranego celu, bez tłumów, bez pośpiechu. I dlatego w Kuźnicy zaczynamy naszą wyprawę.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Monika Pinkowska