okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2015 >> Ostro piąć się do góry

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> południowa Hiszpania


Ostro piąć się do góry

Parys Lisiecki
Zaczarowane Miasto w Bolnuevo

Od czterech lat wspólnie podróżujemy po Europie na rowerach. Od dawna marzyła nam się wyprawa na Półwysep Iberyjski, więc pod koniec września polecieliśmy do Alicante w Hiszpanii. W 24 dni pokonaliśmy 1501 kilometrów. Zdobyliśmy kilka dwutysięczników, ale wróćmy do początku… 

Nasza wyprawa nie zaczyna się optymistycznie. Linie lotnicze nie potraktowały roweru Pauliny tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. W konsekwencji w drogę wyruszamy z przednią obręczą mocno pokrzywioną.

Już pierwszego dnia, w Torrevieja, spotykamy się z Aną i Benjaminem, parą naszych dobrych przyjaciół. Znajomi mają jacht, na którym za dnia zachwyceni pływamy po Morzu Śródziemnym, a w nocy, kołysani przez fale, śpimy. Jednak nadal pozostaje kwestia naprawy koła i w tym celu musimy udać się do mechanika, który nie daje nam żadnych złudzeń. Okazuje się, że musimy kupić nową obręcz. Z opresji ratuje nas Benjamin, który następnego ranka daje Paulinie w prezencie nową obręcz. Po dwóch dniach z żalem opuszczamy Torrevieja z obietnicą, że w przyszłym roku z przyjaciółmi udamy się na miesięczny rejs.

 Na pierwszy kemping znajdujemy miejsce w niewysokich górach porośniętych lasem. W nocy przechodzi burza z piorunami i grzmotami. Rano nie tracimy jednak dobrego humoru, cieszymy się słońcem, mijamy prastarą Kartagenę. Jedziemy między palmami, a nawet zdobywamy się na odwagę i kąpiemy się w niezbyt ciepłych wodach Morza Śródziemnego.

W Bolnuevo oglądamy Zaczarowane Miasto – niesamowite dzieło geologiczne z piaskowymi filarami. Zjeżdżamy na drogę szutrową wzdłuż wybrzeża. Mijamy siedem plaż dla nudystów i dziesięć dla tych, co jednak wolą coś na siebie włożyć.

Czasami góry wpadają niemal do morza, a my zdobywamy pierwsze przełęcze. Na zjeździe w górach Sierra de la Muela przekraczam prędkość 82 km/godz i jest to mój nowy życiowy rekord. Niektóre doliny niemal całkowicie pokryte są cieplarniami foliowymi.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Paulina Wiszowata