okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2015 >> Ucieczka z Alei Gwiazd

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Pomorze Zachodnie


Ucieczka z Alei Gwiazd

Joanna Kańdulska
Na dobry początek kilka chwil spędzonych nad morzem w Świnoujściu

W podróży najważniejszy jest czas. Czas na to, by się wkurzyć na wakacyjny huk i hałas, by docenić ciszę i spokój małych miast. By poznać miejscowych i by dać się zaprosić na pełną żywych wspomnień Ukrainę.

Nasze rowerowe odkrywanie Polski zaczyna się o świcie w Świnoujściu. Jesteśmy tu po raz pierwszy i nigdzie się nie spieszymy. Mamy do dyspozycji kilka wolnych dni i możemy ten czas zagospodarować wedle uznania. Dzień rozpoczynamy od kawy na plaży. Mocny wiatr przypomina mi dziecięce wakacje spędzone nad Bałtykiem. Targa rozstawianymi przez turystów parawanami. Wdrapujemy się na betonowy podest, ostrożnie opieramy rowery o ławeczkę i z radością wygrzewamy twarze w wakacyjnym słońcu. Siedząca obok nas para emerytów ze Śląska zagaduje: – Dokąd wy na tych rowerach jedziecie? – Do Międzychodu – odpowiada Kuba. – A ile to kilometrów? – Około 350.

Ślązak na znak uznania kiwa głową, a jego towarzyszka, zmierzywszy wzrokiem najpierw mnie, potem rower, pyta z wątpliwością w głosie: – Taka chuda i da radę? Śmiejemy się wszyscy.

Życząc sobie wzajemnie przyjemnego urlopu, ruszamy w stronę Fortu Anioła i Portu Wojennego, by po chwili oczekiwać na prom, którym chcemy się przeprawić na drugi brzeg Świny. Razem z innymi rowerzystami dosłownie upychamy się przy lewej burcie. Rower przy rowerze. Sakwa przy koszyku. Dziwimy się, ilu spędzających wakacje w Świnoujściu turystów decyduje się na rowerowe zwiedzanie miasta. Rodziny z dziećmi, młodzież, emeryci z psami. I nam udziela się wakacyjna atmosfera.

Podążamy międzynarodowym szlakiem rowerowym R-10, więc do Międzyzdrojów mamy zaledwie 15 kilometrów. Decydujemy, że zjemy tam obiad, ale kiedy docieramy do ścieżki przyrodniczej prowadzącej przez bór bażynowy (bór sosnowy rosnący na nadmorskich wydmach), postanawiamy zaczekać z posiłkiem.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Jakub Kańdulski