okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2015 >> Przed nami wielka przestrzeń

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Biebrzański Park Narodowy


Przed nami wielka przestrzeń

Marek Rokita
Odrobina Amazonii nad Biebrzą – na końcu kładki w Osowcu-Twierdzy

Zaczęło się. Wypływamy na suchego przestwór oceanu. Nikt nie dudni, nie tupie, nie hałasuje. Tylko szprychy szumią i szumią opony na asfalcie.

Jasna, długa, prosta – taka jest Carska Droga, wybudowana w XIX wieku w celu połączenia rosyjskich fortyfikacji przy granicy z Prusami Wschodnimi. Do niedawna była też dziurawa jak ser szwajcarski. Ale to już nieaktualne. Świeży, równy asfalt aż zachęca do jazdy. Co prawda jechać należy „łośstrożnie”, o co na planszach postawionych przez dyrekcję Biebrzańskiego Parku Narodowego proszą nie tylko łosie, ale również bobry, ale to tyczy się przede wszystkim samochodów, na które ponoć polują policjanci z komendy powiatowej w Mońkach. Na całej długości drogi na terenie parku obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/godz. Nie wiem, jak jest z jego przestrzeganiem. Ruch jest minimalny, ale zaskrończego truchła, przyschniętego do nowo położonej nawierzchni Carskiej Drogi, jest wiele. Zbyt wiele…

Na rowerach na Ławkach
Na odcinku między Laskowcem a Osowcem-Twierdzą nie ma żadnej wioski, żadnego sklepu. Tylko lasy są i są bagna. Wkrótce wyłania się gigantyczna pusta i płaska przestrzeń – to bagno Ławki, inspiracja przyrodników, ostoja setek gatunków zwierząt. W XIX wieku przerzucono przez nie groblę, którą teraz jedziemy. W upalne lipcowe popołudnie niczego jednak nie dojrzysz. Wkrótce docieramy do kilkusetmetrowego pomostu, wiodącego w głąb mokradła. Długa Luka to wielka przestrzeń, na której bezowocnie wypatrujemy łosi. Jest chyba za gorąco. Grzeje od wielu dni, nawet bagno jakieś niemokre… Kawałek dalej pierwsza wieża obserwacyjna. Wieczór się zbliża, sklep nam zamkną, ale co tam – wchodzimy na nią. Znowu wielka przestrzeń pusta i płaska aż po horyzont. Zielona połać traw i trzcin, tętniąca życiem i śpiąca zarazem. Tu nie ma nawet krów!

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Marek Rokita