okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2015 >> Kuba to dzielny podróżnik

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Estonia


Kuba to dzielny podróżnik

Anna i Stanisław Maksymowiczowie
Po ostatnim, wyjątkowo ciężkim dniu w siodełkach i przyczepce domknęliśmy pętlę naszej wyprawy

Dwa rowery z pełnym rynsztunkiem, dziecięca przyczepka, 36 stopni na termometrze i droga szutrowa w rozgrzanym lesie. Potem jeszcze kilkanaście kilometrów asfaltem z pędzącymi obok nas tirami i już jesteśmy na promie na wyspę Muhu. Tak rozpoczyna się nasza estońska wyprawa rowerowa.

Nasza, czyli Ani, dzielnego (prawie) trzyletniego podróżnika Kuby i Staszka, czyli mnie. W czasie dwóch sierpniowych tygodni nasza trójka pokona trzy wyspy, przeżyje największą w swoim życiu burzę i opanuje do perfekcji rozpalanie ogniska wilgotnym drewnem. Wyprawę zaczynamy z przekonaniem, że otwiera się przed nami tańsza Szwecja, którą przejechaliśmy w tym samym składzie rok wcześniej. Estonia jednak wymyka się naszym wyobrażeniom, zaskakując zarówno na plus, jak i minus. Jest to kraj kontrastów, gdzie obok betonowej schedy po Związku Radzieckim szumi piękne morze. Tym, co szczególnie zachęca do przygody rowerowej, są spokojne drogi dla rowerzystów i dzikie leśne kempingi, wzorowo przygotowane przez estońskie lasy państwowe. A, i jeszcze kohutki, o których więcej za chwilę. 

 Nasza rowerowa wyprawa do Estonii rozpoczyna się nietypowo, bo pakowaniem samochodu. Taka forma dotarcia z dzieckiem na bałtyckie wyspy okazuje się najdogodniejsza. A plan jest następujący: ruszamy na czterech kołach do Estonii, tam parkujemy na pierwszym kempingu, przesiadamy się na rowery i po dwóch tygodniach wracamy do zarośniętego mchem samochodu. Początek wyprawy zaplanowaliśmy na niedzielę, dlatego już w sobotę wieczorem wszystkie sakwy, przyczepka dziecięca, kaski i szczelnie zamknięte wodoodporne worki znajdują się w samochodowym bagażniku. Świeżo naoliwione i wyregulowane rowery trafiają na dach auta o świcie. Jeszcze krótka modlitwa przed startem i ruszamy ku Litwie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Anna i Stanisław Maksymowiczowie
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164