okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2015 >> 6/2015 >> Wielkie koło w służbie turystyce

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Poradniki >> rowery na 29-calowych kołach


Wielkie koło w służbie turystyce

Jakub Biernacki
Rower na 29-calowych kołach świetnie radzi sobie w terenie i jednocześnie lepiej utrzymuje prędkość, mniej męcząc rowerzystę w czasie jednostajnej jazdy
Kiedy około 10 lat temu czytałem katalogi firmowane przez jednego z ojców MTB, Gary'ego Fishera, w których przekonywał on rowerzystów do zupełnie nowego rozmiaru kół – 29-calowych, pukałem się w czoło i nie wierzyłem, że taka rewolucja jest możliwa. Zresztą sami wiecie, jak to jest być zapewnianym o nowym, rewolucyjnym standardzie, który już wkrótce zmieni rowerowy świat. I co? I dzisiaj marki Gary Fisher już nie ma (firmę wchłonął Trek), a ja... jeżdżę dla Was na rowerach MTB na kołach 29-calowych! I zamierzam Was przekonać, że warto zwrócić na nie uwagę! 
 
Rozmiar 29 cali to głównie marketingowe zagranie, gdyż koła 29-calowe nie istnieją! Tak naprawdę chodzi o koła 28-calowe (622 mm) z większymi niż standardowe (crossowe czy trekkingowe) oponami. O co w takim razie cały ten szum? Otóż twórcom rowerów z kołami 29-calowymi chodziło o połączenie zalet roweru górskiego (szerokie opony, sportowa geometria i szeroko stosowana amortyzacja) i crossowego (duże, łatwo toczące się koła). W ten sposób otrzymaliśmy jednoślad, który świetnie radzi sobie w terenie, a jednocześnie lepiej utrzymuje prędkość, mniej męcząc rowerzystę w czasie jednostajnej jazdy. Taki rower lepiej radzi sobie z nierównościami: większe koła absorbują część wstrząsów, a na dodatek za sprawą innego kąta natarcia łatwiej radzą sobie z pokonywaniem nierówności. Za wszystkie te zalety płacimy wyższą wagą sprzętu i wolniejszym rozpędzaniem się, w które należy włożyć więcej wysiłku. Jednak stracić mogą na tym tylko osoby jeżdżące w najtrudniejszym terenie, kiedy trzeba często hamować i szybko się rozpędzać. My, turyści, z pewnością do tego grona nie należymy.  
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



 
 
 


Zdjęcie: Anna Kwidzińska