okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2015 >> 4/2015 >> Szaleńcy Pana Boga

poradniki

Podręczny warsztat

Rowerowy niezbędnik to coś więcej niż kilka imbusów i podstawowych wkrętaków. Gdy spotka Was trudna sytuacja na szlaku,... »

Na finiszu


Szaleńcy Pana Boga

Sławomir Bajew
 
Nie brak wśród Was zapewne osób, które odwiedziły jako pątnicy jakieś miejsce kultu: czy to maryjnego, czy to związanego z którymś ze świętych, czy może z Bożym przymiotem (np. miłosierdziem). Jeszcze do niedawna pielgrzymki kojarzyły się niemal wyłącznie z pieszą wędrówką na Jasną Górę przed tron Matki Bożej Częstochowskiej. Dziś przybyło zarówno celów pielgrzymowania, jak i sposobów docierania do nich, lecz Jasna Góra pozostaje wciąż najpopularniejszym w Polsce celem pątników. W letnie miesiące z wielu zakątków Polski od dziesiątków lat wyruszają kolumny pielgrzymów, by po kilkunastu dniach wędrówki stawić się na częstochowskim wzgórzu. Ruch pielgrzymkowy na całym świecie ewoluował w wielkie przedsiębiorstwa, w których ofercie znajdziecie cele bliskie i dalekie, a zaproponowane standardy pielgrzymek oscylują gdzieś między survivalem a wczasami all inclusive. 
Od pewnego czasu sporo słychać o pielgrzymkach rowerowych. Na dobrą sprawę wprawniejszy cyklista jest w stanie w ciągu ledwie kilku tylko dni dotrzeć na Jasną Górę z dowolnego miejsca w Polsce. Ale dla początkujących częstochowskie sanktuarium może być naprawdę atrakcyjnym celem kilkunastodniowego wypadu. Biura pielgrzymkowe takich ofert mają jak na lekarstwo, za to czytam i słucham o wielu takich przedsięwzięciach organizowanych przez parafie czy wspólnoty przy parafiach działające. Dla wielu osób podróżowanie ma charakter pątniczy. Chcą nie tylko zmierzyć się ze swoimi słabościami, ale także konkretny trud ofiarować w konkretnym celu, czyli podróżować intencjonalnie. Grupy rowerzystów pod opieką duszpasterzy zapuszczają się do Rzymu, Fatimy, Medjugorie czy wreszcie wyruszają na najstarszy europejski pątniczy szlak do Santiago de Compostela i w dziesiątki innych jeszcze miejsc na całym świecie. W kwietniu przypada Wielkanoc, najważniejsze święta chrześcijańskie. Warto może uświadomić sobie przy tej okazji, że bez względu na wyznawane wartości życie każdego z nas jest pielgrzymką: jedni wędrują pieszo, inni jadą na rowerze, a całkiem spora grupa śmiga po świecie odgrodzona od niego pancerzem TGV czy samolotu. 
Dopadły mnie te refleksje, bo ledwie kilka tygodni temu odezwał się do mnie jeden z kolegów z czasów studiów i w e-mailu przysłał zdjęcia ze swojej działalności, a z treści listu dowiedziałem się, że właśnie wytyczył nowy pątniczy szlak rowerowy w... Brazylii. Mój kolega jest księdzem. I to dość niezwykłym, bo jeździ z sukcesami w brazylijskiej grupie kolarskiej Amazonas, założył krajowe duszpasterstwo kolarzy i w Brazylii nie ma poważnego wyścigu, na który padre Krzysztof nie byłby zaproszony. Brat Krzysztofa – Jan, który jest w Brazylii od 1979 roku, też jest księdzem, ale on nie jeździ na rowerze, lecz pływa barką po Amazonce, docierając jako jeden z nielicznych białych ludzi do żyjących tam Indian. Jak mówi Krzysztof, obydwaj pracują w puszczy: on puszczy Rio de Janeiro, a Jan w Puszczy Amazońskiej. Bracia Sopiccy byli jakiś czas temu bohaterami jednego z filmów dokumentalnych w cyklu „Szaleńcy Pana Boga”. Jest on dostępny na YouTube. W ramach duchowego przygotowania do sezonu polecam. Może w tym roku wyruszycie już nie tylko na wyprawę, ale uda się pielgrzymować? Ja już znalazłem tegoroczny cel. Zawiozę tam i siebie, i sprawy, które trudno samemu rozwikłać. 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.