okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2015 >> 4/2015 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Kiedy zaczynałam prace nad pierwszym numerem „Rowertouru”, jedynym istotnym podróżniczym blogiem rowerowym była strona Ani i Roberta „Robba” Maciągów. Ponieważ bardzo zależało mi na tym, aby nawiązać z nimi osobisty kontakt, z bloga mogłam dowiedzieć się, gdzie akurat przebywają i kiedy wrócą do domu. Mogłam też – również za pośrednictwem tego samego adresu – zaprosić ich do współpracy przy nowo powstającym magazynie turystyki rowerowej. Od tego czasu minęło osiem lat. Rozwój różnorakich technologii sprzyjających globalnemu komunikowaniu się niejako przeniósł nas do innej epoki. Oczywiście – w przyszłość. 
Dziś każdy szanujący się sakwiarz, zwracający się do nas z prośbą o patronat prasowy nad wyprawą, odsyła do swojej strony internetowej, która najczęściej jest jednocześnie blogiem. 
To tam umieszcza szczegóły na temat przedsięwzięcia i informuje o kolejnych etapach przygotowań, a wreszcie już z trasy relacjonuje swoje przygody. Za mnogością informacji nie zawsze podąża jakość, nie każdy podróżnik jest także zajmującym gawędziarzem i – co równie ważne – fotografem, a od umiejętności barwnego opisywania i pokazywania zastanej rzeczywistości zależy między innymi popularność bloga i samego blogera. Najpoczytniejsi to prawdziwe gwiazdy, mogące pochwalić się tysiącami odsłon dziennie i zainteresowaniem reklamodawców. 
Andrzej Kaleniewicz w kwietniowym numerze „Rowertouru” przeanalizował kilkadziesiąt internetowych blogów rowerowych podróżników, relacjonujących swoje przygody, czy to z wypraw po szeroko rozumianym świecie, czy też po bliższej okolicy. Z relacji tych wyłania się obraz polskich sakwiarzy, którzy nie boją się wyzwań, na dwóch kołach przemierzają coraz to odleglejsze zakątki naszego globu (na jednej ze stron znaleźć można mapę świata z aktualnymi pozycjami najpopularniejszych polskich blogerów) i w myśl powiedzenia, tam Twój dom, gdzie Twój rower, łapią sieć gdzieś pod gwiazdami i relacjonują przygody minionego dnia czekającym na wieści czytelnikom. A przecież, zmęczeni, mogliby smacznie spać w namiocie. Co ciekawe, równie dobrze radzą sobie blogerzy – lokalni patrioci, pokazujący, jak znaleźć przygodę tuż za rogiem. Z jednodniowej wycieczki potrafią utkać powieść z dreszczykiem. Doceńmy  wysiłek tych współczesnych wirtualnych kronikarzy, którzy podróżują nie tylko dla siebie, ale także dla innych. 
 
Zapraszam do lektury 
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna