okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2015 >> 4/2015 >> Kawiarnia na kółkach

poradniki

Podręczny warsztat

Rowerowy niezbędnik to coś więcej niż kilka imbusów i podstawowych wkrętaków. Gdy spotka Was trudna sytuacja na szlaku,... »

Rower w mieście >> Bike Cafe


Kawiarnia na kółkach

Z Marcinem Łojewskim, właścicielem i pomysłodawcą Bike Cafe, rozmawia Ewa Nowaczyk-Przybylak
Marcin Łojewski i jego Bike Cafe
Przyjaciele radzili: wyjedź z tym na Zachód. Nie posłuchał. Został w Polsce i stworzył sieć rowerowych kawiarni, w których serwuje wyśmienitą kawę. Pomysł chwycił. 
 
Jak wymyślił Pan rowerowe kawiarnie?
– Pomysł narodził się trzy lata temu, podczas dwutygodniowego rejsu po Morzu Północnym, na który wyruszyłem pod koniec studiów. Moją wielką pasją są żagle. W czasie wyprawy jednym z przystanków była Kopenhaga. Trafiłem w niej na człowieka sprzedającego kawę na ulicy z pojazdu, który po całym dniu pracy ładował na samochód i odjeżdżał. 
Czy to był rower?
– Nie, ani rower, ani samochód. Po prostu budka na kołach, którą na miejsce można było dowieźć właśnie samochodem. Była bardzo estetycznie wykonana, no i serwowano w niej naprawdę wyśmienitą kawę. Pamiętam długą kolejkę, w której czekałem około 15 minut. Udało mi się zamienić parę słów z tym człowiekiem. Bardzo spodobał mi się pomysł wyjścia do ludzi poprzez sprzedaż dobrej jakości kawy na ulicy.
Już wtedy wiedział Pan, że powstaną Bike Cafe?
– W czasie studiów założyłem swój pierwszy biznes, polegający na czyszczeniu dywanów, który bardzo dobrze się rozwijał. Wiedziałem więc, co będę robił po studiach. Jednak czegoś mi brakowało, bo czyszczenie dywanów, choć dochodowe i dające dużą swobodę, nie do końca było tym, czym chciałem się docelowo zająć. Zawsze lubiłem rower i sporo na nim jeździłem, dlatego czerpiąc inspirację z Kopenhagi, postanowiłem połączyć te dwie niesamowite kultury – kawę i rower. I tak w czasie rejsu narodził się pomysł nowego biznesu w postaci rowerowej kawiarni. Zacząłem go realizować po powrocie do domu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Marcina Łojewski