okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2008 >> 8/2008 >> Z wiatrem w krainie wiatraków

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na rozgrzewkę >> Przemęcki Park Krajobrazowy


Z wiatrem w krainie wiatraków

Marek Zgaiński
Śmigiel miastem wiatraków

Jeżdżenie po płaskim terenie tylko z pozoru może się wydawać nudne. Prawie przez cały czas ma się przed oczami mniej więcej to samo, co może przyprawić o ziewanie, ale brak widoków skał, krętych dróg pod górkę rekompensuje przyjemność pedałowania w spokojnym tempie i bez wysiłku. A że nie ma na czym oka zawiesić? Zapraszam do płaskiej jak naleśnik Wielkopolski, a konkretnie w okolice Przemęckiego Parku Krajobrazowego.

Zaczynamy na Dworcu Głównym w Poznaniu. Godzina 7.30. Pociąg do Wrocławia odchodzi za 40 minut, ale warto być wcześniej, żeby bez problemu kupić bilet.

Po niecałej godzinie podróży jesteśmy na miejscu. Stąd tylko 5 kilometrów do Śmigla, z którego zaczynamy wycieczkę. O dziewiątej rano to miasteczko wygląda dość sennie. Ten spokój też udzielił się śmigielskim wiatrakom – mimo że stoją wystawione na wiatr na wzgórzu na północnym skraju miasta, ich skrzydła ani drgną. Ale za to prezentują się majestatycznie na tle zachmurzonego nieba. Te chmury, niestety, wyglądają dość poważnie i wszystko wskazuje na to, że wbrew prognozom coś z nich jednak spadnie. 

Jedziemy na drugą stronę miasta. Przy wylotówce na Leszno, po prawej stronie jest dworzec i lokomotywownia wąskotorówki. Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku kolejka kursowała regularnie, teraz można się załapać tylko na przejazdy turystyczne. Nie jesteśmy zainteresowani, przecież mamy rowery, ale z ciekawości porównujemy średnicę naszych kółek z kołami stojącego na bocznicy parowozu. Są prawie identyczne. I ruszamy w stronę Włoszakowic. Gdy tylko wyjeżdżamy z zabudowań, uderza nas w plecy wiatr. I dodaje skrzydeł. Zupełnie bez wysiłku moglibyśmy się

teraz ścigać z wąskotorową ciuchcią. I niech ktoś powie, że jazda po płaskim jest bez sensu.

Śmigamy 17 kilometrów, rzucając tylko okiem na drewniany kościółek w Bronikowie o niespotykanej szachulcowej konstrukcji.

I jesteśmy we Włoszakowicach. Wita nas klasycystyczna fasada kościoła św. Trójcy, w którym chrztu dostąpił kompozytor „Warszawianki”, Karol Kurpiński, i czujemy pierwsze krople deszczu, który gonił nas od początku wycieczki.

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Marek Zgaiński
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164