okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 2/2015 >> Patchworki mnie nie interesują

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Czesław Wesołowski


Patchworki mnie nie interesują

Z Czesławem Wesołowskim, kolekcjonerem starych rowerów, rozmawia Jakub Terakowski
Samych lamp rowerowych na karbid Czesław Wesołowski ma w zbiorach ponad tysiąc

Ile eksponatów ma Pan w swojej kolekcji?
– Eksponatów? Sam nie wiem. Kilka tysięcy, samych rowerów jest 600-700. Ale to nie ich liczba jest dla mnie ważna, lecz wyjątkowość. Zbieram tylko te modele, które z jakichś względów uznam za interesujące, najciekawsze są dla mnie nietypowe rozwiązania techniczne. Mam też mnóstwo akcesoriów rowerowych, samych lamp na karbid jest ponad tysiąc, a dzwonków nie zliczę.

Zacznijmy od rowerów.

– Najstarszy pochodzi z roku 1877, najnowszy z 1950. Zbieram zarówno jednoślady polskie, jak i zagraniczne. Pierwszy w mojej kolekcji rowerów był... motorower, kupiłem go na giełdzie staroci prawie pół wieku temu. Przez myśl mi nawet wówczas nie przeszło, że to początek kolekcji. Pierwszego roweru nawet nie pamiętam, bo szybko zaczęły się pojawiać następne; zdobywałem je głównie z myślą o częściach, gdyż polskie konstrukcje były wtedy dość zawodne. Ale w ogóle mi to nie przeszkadzało, lubiłem majsterkować, więcej czasu spędzałem w warsztacie niż na szosie. Sam nie wiem, gdzie czułem się lepiej. Niebawem jednak warsztat zaczął pękać w szwach...

Kiedy zdecydował się Pan zamienić ten stos rupieci w kolekcję?

– W ogóle się nie zdecydowałem, do dzisiaj nie podjąłem takiej decyzji. To ten stos rupieci zdecydował za mnie. Ja tylko lubię zbierać rowery. Wciągnęła mnie ta pasja, zacząłem jeździć po giełdach staroci, czasem wygrzebałem kilka lamp, niekiedy udawało mi się wyszperać rower. Na sto zardzewiałych gruchotów trafiał się jeden wartościowy; złom mnie nie interesuje. Przyznaję, jestem wybredny, ale dzięki temu w mojej kolekcji jest tyle pereł. Większość moich rowerów to unikaty, tylko sporadycznie widuję identyczne egzemplarze. Najstarszym eksponatem o udokumentowanej dacie produkcji jest bicykl sprzed niemal stu czterdziestu lat. Najmłodszy osiąga właśnie wiek emerytalny.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: JAKUB TERAKOWSKI