okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2015 >> Dojechać z różnych zakątków

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Kotlina Kłodzka: schronisko Kašparova chata, sanktuarium Maria Śnieżna


Dojechać z różnych zakątków

Michał Książkiewicz
Z polany nad Kamieńczykiem otwiera się daleka panorama pasm zamykających Kotlinę Kłodzką od zachodu: od Kłodzkiej Góry w Górach Bardzkich, poprzez Jawornik Wielki w Górach Złotych, aż po Masyw Śnieżnika

Kotlina Kłodzka jest niezalesioną niecką otoczoną równolegle biegnącymi pasmami górskimi. Taka rzeźba terenu powoduje, że z podjazdów położonych po jednej stronie kotliny można oglądać szczytowe partie tych leżących po przeciwnej stronie. Taką wzajemnie widzącą się parę stanowią szosy przez Kamieńczyk do schroniska Kašparova chata i przez Marianówkę do sanktuarium Maria Śnieżna.

Szosy Kotliny Kłodzkiej ze względu na swoje walory widokowe i profile hipsometryczne już kilka razy gościły na łamach „Rowertouru”. O tych dwóch drogach jednak nie pisałem, bo częściowo brakowało na nich nawierzchni asfaltowej. Podczas remontów przeprowadzonych w latach 2012-2014 w końcu uzupełniono brakujące kawałki i te atrakcyjne trasy trafiły na listę polskich górskich dróg asfaltowych. Oba podjazdy zaczynają się w osi kotliny, nad Nysą Kłodzką. Bardzo łatwo i dość szybko można tu dojechać z rowerem koleją z różnych zakątków kraju przez Wrocław i Kłodzko.
Za punkt początkowy szosy do Kašparowej chaty obrałem rozstaj na drodze krajowej nr 33 w Międzylesiu, gdzie dochodzi szosa od dworca kolejowego. Jednak podjazd zaczyna się de facto dwa kilometry dalej, po skręcie w prawo przy drogowskazie „Kamieńczyk 2”. Po przekroczeniu tunelem nasypu linii kolejowej biegnącej do Lichkova nachylenie stopniowo wzrasta, aby ostatecznie ustabilizować się na poziomie 6-8 procent. Wąska szosa jest chwilami koszmarnie dziurawa, ale na pocieszenie w górnej części położono już nowy asfalt. Ponieważ umiarkowany wznios nie wymaga absorbowania całej uwagi na korbie i manetkach, można po drodze przyjrzeć się miejscowości.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Michał Książkiewicz