okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2008 >> Piłkę zdradzam dla roweru

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Grzegorz Lato


Piłkę zdradzam dla roweru

Krzysztof Ulanowski
Monachium, MŚ w Piłce Nożnej, Polska – Brazylia, 6.07.1974. Polski napastnik (pierwszy z lewej) szykuje się do skoku Zdjęcie poniżej: Barcelona, MŚ w Piłce Nożnej, Polska – Włochy, 8.07

Legendarny piłkarz, król strzelców, potem trener, senator SLD i wreszcie działacz sportowy. Ale też rowerzysta, bo choć nie jeździ na dwóch kółkach zawodowo, lubi popedałować dla przyjemności. Chętnie wybiera się na rowerowe eskapady turystyczne po Puszczy Sandomierskiej lub w Bieszczady. Grzegorz Lato, niegdysiejszy pogromca Brazylii, odsłania nam swoje nieznane oblicze. 

Mexico City Miasto, gdzie mieszkał Pan przez pewien czas, słynie nie tylko z dużej liczby mieszkańców, ale także z tego, że jest tam duże natężenie ruchu ulicznego. Czy zdarzyło się Panu tam jeździć rowerem po ulicach?

– Nie, przyznam szczerze, że nie, a nawet dzisiaj bym się na to nie odważył. Właśnie ze względu na ogromny ruch samochodowy. Obecnie również na ulicach polskich miast mamy ogromny tłok, ale w Mexico City jest on wręcz tragiczny, jednoślad zaś nie jest tam przez kierowców najlepiej widziany.

Mówi Pan o tłoku na polskich ulicach, co jednak nie przeszkadza Panu poruszać się bicyklem po mieście.

– Owszem, rowerem jeżdżę po Mielcu. Proszę jednak zauważyć, że mieszka tu 70 tysięcy ludzi, a nie 30 milionów! Wprawdzie polscy kierowcy kulturą jazdy raczej nie grzeszą, ale władze mojego miasta wybudowały kilka ścieżek rowerowych, dzięki którym można, w miarę bezpiecznie, przemierzać Mielec jednośladem. A jak już zjeżdżam ze ścieżki, to unikam głównych dróg, raczej przemykam bocznymi uliczkami. Staram się być ostrożny, zwłaszcza że na wycieczki rowerowe często wybieram się z całą rodziną, a widziałem i słyszałem o wielu wypadkach z udziałem cyklistów.

Pan sam również jest kierowcą. Kiedy Pan siedzi za kółkiem, pewnie pomstuje na cyklistów?

– Przeciwnie. Ponieważ znam problem z obu stron, staram się bardzo uważać na rowerzystów. Jako kierowca raczej przyhamuję niż będę na siłę próbował jednoślad wyprzedzać. Łatwo podczas takiego manewru zepchnąć cyklistę do rowu. Nie wszędzie są ścieżki rowerowe, a że duża liczba dzieci i młodzieży chce jeździć rowerami, bardzo często można ich spotkać na jezdni.

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Archiwum