okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2008 >> W depresji przez weekend

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Żuławy Wiślane


W depresji przez weekend

Magdalena Zielony i Jakub Terakowski
Raczki Elbląskie. Najniższy punkt w Polsce: 1,8 m p.p.m.

Oboje bardzo lubimy Żuławy Wiślane. Jeździmy tam o każdej porze roku. Tym razem chcemy zaprosić na wycieczkę w miejsca, które także jesienią urzekać będą całą gamą barw i pejzaży.

Wyruszamy z Malborka wcześnie rano. O tej porze zamek można zobaczyć tylko z zewnątrz, a perspektywa długiej drogi nie pozwala czekać do otwarcia bram. Wyjeżdżamy z miasta drogą numer 515, prowadzącą do Dzierzgonia, by po mniej więcej 10 kilometrach skręcić w lewo, do Czerwonego Dworu. Niebawem na nieodległym horyzoncie pojawia się strzelista wieża kościoła w Łozie, od którego dzieli nas jeszcze spory kawałek dziurawego asfaltu. Tuż przed wjazdem do miejscowości mijamy wiadukt rozebranej linii kolejowej i zatrzymujemy się na miniaturowym skrzyżowaniu, z którego – według drogowskazów – wszędzie są tylko 2 kilometry: do Dąbrówki Malborskiej, Lasów i Szropów.

Wieś Łoza sprawia wrażenie magicznie zatrzymanej w czasie i tylko ubojnia bydła psuje ten nastrój. Podjeżdżamy pod neogotycki kościół, zaskakująco potężny jak na tak małą miejscowość. Nic dziwnego, bo przed wojną Łoza (wówczas Losendorf) była dużą wsią, a kościół służył protestantom. Dzisiaj mury są zniszczone, dach uszkodzony, a wieża straszy dziurami – to pamiątka po szabrownikach, którzy, nie mogąc poradzić sobie z wyniesieniem dzwonów po schodach, „rozpruli” ściany, by wydobyć „złom” na zewnątrz. Świątynia, obecnie rzymskokatolicka, nadal funkcjonuje, msze są odprawiane w niedziele o godzinie 10 i jest to jedyna okazja, by wejść do środka. Wyruszamy z Łozy po dłuższej przerwie.

Kierujemy się na Szropy. Jedziemy charakterystyczną dla Żuław starą, pruską, brukowaną drogą w podwójnym szpalerze drzew. Podążamy dalej bocznymi drogami – przez Jordanki, Bukowo, Trankwice – tu opuszczamy resztki asfaltu, kierując się polną drogą na wschód. Chwilami trakt jest tak niewyraźny, że mamy wątpliwości, czy nie zagubiliśmy się w bezkresnych łanach rzepaku. Wszystko w porządku, wyjeżdżamy na szutrową drogę, skręcamy w lewo, by po chwili zatrzymać się w miejscowości Budzisz, przy zabytkowym wiatraku. Jedziemy dalej przez Bruk i Piaski Sztumskie do Bągartu.

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 

 



Zdjęcie: Jakub Terakowski