okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2014 >> Na tropie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Bory Tucholskie i Kaszuby


Na tropie

Jerzy Szygiel
W Zdunowicach Małych na środkowych Kaszubach jest jak w górach, tylko jezior i stawów więcej

Jeden park narodowy, cztery parki krajobrazowe, wszystkie rodzaje dróg – robimy rowerowe kółko po regionie, którego nie znamy.

Trzeba było wstać bladym świtem, żeby zdążyć załadować rowery do pociągu do Bydgoszczy. Do Chojnic jedziemy już lokalnym pociągiem, co nieco rozklekotanym. Karol, który zna wszystko, co skandynawskie, wyczytał z dziwnych napisów, że są to wycofane z użycia wagony z Norwegii. Pewnie jeździły nad fiordami przez lata całe, zazwyczaj skute lodem i otulone mgłą. Tymczasem tutaj upał się wzmaga. Za otwartymi oknami ciemnożółto i zielono, miły przewiew.
W Chojnicach gruby, ponury kościół z cegły nie zmieścił mi się w kadrze. To bazylika pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela z XIV wieku – upamiętnia drastyczne wydarzenie. Niezliczone pożary i wojny wypatroszyły budynek z pierwotnego wnętrza. Dalej jest niemal klasyczny, kolorowy rynek z fontanną w rogu, wypełniony budkami z lodami, kobietami i dziećmi. Robię pierwsze zdjęcia.
Zaczęliśmy od Chojnic, bo zaczęto tu wojnę, która zapewniła Polsce Pomorze Gdańskie. Było dawno po bitwie pod Grunwaldem, ale Krzyżacy upierali się przy swoim, więc w 1454 roku zaatakowaliśmy Chojnice. Tym razem wygrali rycerze zakonni. Nasze wojsko potrzebowało 13 lat, żeby ich w końcu pokonać. Będziemy poruszać się korytarzem wzdłuż granicy, która już nie istnieje, ale przetrwała w przeszłości setki lat: między województwem pomorskim I RP a państwami niemieckimi, w ramach Niemiec między Prusami Zachodnimi a Pomorzem, a po zniesieniu zaborów – między II RP i III Rzeszą. Do 1945 roku była to też trwała granica między katolicyzmem a protestantyzmem. Biegła zaledwie dwa kilometry na zachód od Chojnic. Byłe graniczne miasto zaczyna się palić od słońca, jedziemy nad jezioro.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Jerzy Szygiel