okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2008 >> Dla twardzieli i romantyków

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Ukraina – wschodnie Bieszczady


Dla twardzieli i romantyków

Tomasz Dębiec
Przejazd pasmem Pikuja to był gwóźdź programu tego wyjazdu

Nieraz, będąc na samym południowo-wschodnim krańcu Polski, w tzw. Worku Bieszczadzkim, chciałem zrobić małe hop do naszych wschodnich sąsiadów, żeby poznać ich Bieszczady. Akurat ten odcinek naszej granicy jest jednym z bardziej strzeżonych w całej Europie. Nie dość, że to granica UE, to jeszcze biegnie tędy szlak przerzutowy emigrantów. Ciekawość została jednak rozbudzona. Jedziemy w ukraińskie Bieszczady!

Mamy cztery wolne dni i bardzo prosty plan. Chcemy dotrzeć do Przełęczy Użockiej, która niemal dotyka południowo-wschodniego krańca Polski i stamtąd jechać górskim grzbietem na wschód. Gdzie i jak skończy się nasze pedałowanie? Nieważne.

Michał jako ostatni kończy pracę o godzinie 22. Czekamy na niego, przebierając nogami z niecierpliwości, ale już około północy zmierzamy samochodem z Krakowa do Sanoka. Tam przesiadamy się na transport publiczny, tj. do pociągu osobowego relacji Sanok

– Chyrów. Ów pociąg to temat na osobny artykuł albo nawet książkę. Jego pasażerowie, oprócz nielicznych turystów, to przemytnicy, którzy przewożą tańsze kilkukrotnie na Ukrainie niż u nas papierosy i wódkę. Zarobek jest przede wszystkim na tym pierwszym. Jak wygląda przemytnicze rzemiosło, zobaczymy dopiero w drodze powrotnej.

Chyrów leży zaledwie kilkanaście kilometrów od polskiej granicy, do Przełęczy Użockiej jeszcze daleko. Planowaliśmy pojechać z Chyrowa nieco ponad 20 kilometrów do Starego Sambora, skąd pociągiem dostalibyśmy się do Sianek w Bieszczadach, tuż przy granicy z Polską. Ta ciekawa koncepcja, zakładająca małą rozgrzewkę pomiędzy podróżami pociągiem, w obecnej sytuacji byłaby jednak mało komfortowa, delikatnie rzecz ujmując. Leje jak diabli i – mimo głodu roweru – pedałować w takich okolicznościach nam się nie chce. Znajdujemy fajną knajpkę i zajadając się pielmieni (rosyjskimi kluskami z sera i ziemniaków), próbujemy przeczekać deszcz. Jest bardziej uparty niż my – wychodzimy spod dachu. W strugach ciągle padającego deszczu lawirujemy pomiędzy kałużami, wypytując przechodniów i kierowców, czy nie znają kogoś, kto zechciałby zawieźć nas samochodem do Starego Sambora. Nie ma chętnych.

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: Tomasz Dębiec
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164