okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2014 >> Oscar za morze wrażeń

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> jeziora: Nezyderskie, Balaton i Vransko


Oscar za morze wrażeń

Katarzyna Ulikowska
Panorama z punktu widokowego nad Jeziorem Nezyderskim

Wakacje planujemy zwykle w listopadzie. Rowery nie zawsze grają rolę pierwszoplanową, ale staramy się, aby zawsze była to rola oscarowa. Najlepiej, żeby na tych wymarzonych wakacjach było słońce, woda, czas na relaks z książką, coś ciekawego do zwiedzania, dobre jedzenie, lokalne wino… I żeby można było pojeździć rowerami.

Trudne? Okazuje się, że nie, jeśli na miejsce wypoczynku wybierze się okolice trzech największych jezior w trzech europejskich krajach: Nezyderskiego w Austrii, Balatonu na Węgrzech i Vransko w Chorwacji.
Nad wiedeńskim morzem Jezioro Nezyderskie (po niemiecku Neusiedler See, po węgiersku Fertö), według opisów z przewodników, to geograficzny ewenement – płytkie (maksymalnie do 1,8 m głębokości) i bezodpływowe – bardziej przypomina azjatyckie jeziora stepowe niż akweny w Europie. Ale nie ta niezwykłość decyduje o tym, że chcemy tam spędzić część naszych wakacji. Kusi nas reklama regionu, z której wynika, że słońce świeci tam 300 dni w roku, biegnąca wokół trasa rowerowa to 133 kilometry łatwych, przyjemnych i bezpiecznych ścieżek (z tego 33 kilometry po węgierskiej stronie). Okolice jeziora to także jeden z ciekawszych w Austrii regionów winiarskich, a kuchnia pogranicza Austrii i Węgier również ma wiele do zaoferowania.
Nasza wakacyjna ekipa to dwoje dorosłych, których dzieciństwo przypadło na lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, i dwoje dorosłych już dzieci, które w czasie wyjazdu mają realizować swoje indywidualne plany, czasem podwieźć gdzieś rodziców z rowerami oraz uczestniczyć w wieczornych gawędach i biesiadach. Wyruszamy na początku sierpnia.
Od granicy w Boboszowie do Oggau w Austrii, gdzie zamierzamy rozbić się na kempingu, dzielą nas tylko 343 kilometry. Kemping ma być dla nas bazą wypadową dla rowerowych wycieczek, ale też miejscem, gdzie będziemy realizować pozostałe założenia wakacji idealnych…

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Andrzej Ulikowski