okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2014 >> 12/2014 >> Aborygeni, kangury i… redback

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Australia


Aborygeni, kangury i… redback

Daria Grzybowska
"Ocean Road" – trasa pełna różnokształtnych klifów stworzonych przez fale oceanu

Za nami kolejny rozdział naszej wyprawy. Po ośmiu miesiącach podróżowania po Azji opuszczamy, z łezką w oku, ten magiczny kontynent i po dwuipółgodzinnym locie znajdujemy się w mieście Darwin w północnej Australii.

Już na dzień dobry na lotnisku otacza nas grupa mężczyzn w białych rękawiczkach, by dokładnie sprawdzić nasz bagaż, zwłaszcza namiot, czy przypadkiem nie przywozimy ze sobą jakiejś azjatyckiej pamiątki w postaci robaczków, błota itp.
Gdy wychodzimy na zewnątrz, czujemy się nagle jak w niemym filmie. Brak tysięcy hałaśliwych skuterków, brak ciągłego trąbienia i nieustających krzyków, brak chaosu i bałaganu na drogach. Zmęczeni azjatyckim życiem, nagle znajdujemy się w innym świecie. Nikt nas nie zaczepia i po raz tysięczny nie zadaje pytania typu: „skąd, gdzie i jak?”. Szok. Duża liczba ścieżek rowerowych sprawia, że mamy wrażenie, jakbyśmy byli w Szwecji. Okazuje się, że w Australii obowiązkowe jest używanie kasku podczas jazdy rowerem, a policja zwraca na to szczególną uwagę i wystawia mandat za jego brak. Niestety, szybko poznajemy także drugą, niezbyt wesołą, stronę medalu tego kraju. Po wejściu do jednego ze sklepów zamurowują nas... zabójczo wysokie ceny. W porównaniu z Azją cztery, pięć razy wyższe! Ale za to jaki wybór towarów! Po ośmiu miesiącach kuchni azjatyckiej, która składała się głównie z ryżu i kurczaka, jemy nasz wymarzony posiłek: kiełbasę z chlebem, a wszystko popite litrem mleka.
Australia ogranicza nas pod paroma względami: finansowym i głównie wizowym. Trzymiesięczna wiza turystyczna to za mało, żeby zobaczyć wszystko, co nas interesuje, więc w Darwin kupujemy niewielki samochód, a wolny czas spędzamy w parku, rozbijając namiot w ustronnym miejscu. We wszystkich parkach znajdują się czyste toalety z mydełkiem i papierem, pitną wodą, a nawet prysznicem.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Dariusz Grzybowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164