okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2014 >> Od moździerza do nietoperza

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> twierdza Grudziądz


Od moździerza do nietoperza

Tomasz Larczyński
Ruiny fortu Las Miejski

Wymyślanie coraz to nowych podgatunków spędzania wolnego czasu przybrało już takie rozmiary, że powstała nawet forteczna turystyka rowerowa. A właściwie to chciałbym ogłosić jej powstanie. Przecież ktoś musi. I proszę docenić, że nazwa nie jest po angielsku.

A jeśli na rowerze zwiedzać fortyfikacje, to jednym z najlepszych miejsc na taką rozrywkę jest twierdza Grudziądz. Dlaczego? Niestety, wymaga to paru zdań nudnego wstępu historycznego, zatem na kilka następnych akapitów proszę przygotować sobie mocną kawę.
Grudziądz szczyci się pięknymi, zachowanymi na długich odcinkach średniowiecznymi murami obronnymi. Jak wszędzie, w czasach nowożytnych stały się one nieodporne na ostrzał doskonalonej artylerii, jednak niezbyt wielki Grudziądz nie miał funduszy na budowę pierścienia nowoczesnych bastionów i powstało tylko kilka małych szańców przed bramami. Prusacy, gdy opanowali miasto, zorientowali się, że leży ono na kluczowej drodze łączącej Prusy Wschodnie z Brandenburgią. Wymaga więc solidnego ufortyfikowania w razie ewentualnego ataku Rosjan od wschodu na przeprawę wiślaną. W efekcie pod koniec XVIII wieku powstała na północ od miasta potężna cytadela, druga największa na ziemiach polskich po Modlinie, zwrócona frontem obronnym na wschód.
Dalszy rozwój artylerii spowodował na przełomie XIX i XX wieku konieczność budowy pierścienia fortów, znacznie oddalonych od starej cytadeli, by ponownie zapewnić obronę miastu. Dzięki temu powstała twierdza, jakich kilka w Polsce się zachowało, choć niepełna, gdyż forty wciąż znajdowały się tylko na prawym brzegu. Na początku I wojny światowej na przedpolu fortów powstał jeszcze jeden pierścień prostszych schronów piechoty (Infanterieräumen, w skrócie IR), tym razem także na lewym brzegu, stwarzając zatem dopiero wtedy możliwość obrony okrężnej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Tomasz Larczyński