okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2014 >> 11/2014 >> Na równiku po raz czwarty

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Ekwador i Kolumbia


Na równiku po raz czwarty

Adela Tarkowska
Kolumbia na wjeździe stawia przed nami spore wyzwania

Siedzimy ściśnięci w dziewięć osób w metalowej łodzi rybackiej. Rowery, które ledwo zmieściły się do środka, wbijają się nam w plecy. Od dwóch tygodni jesteśmy w drodze po dorzeczach Amazonii.

Na pierwszym statku spędziliśmy pięć dni, na kolejnym dziewięć. W spartańskich warunkach – śpiąc w hamakach na zatłoczonym pokładzie, jedząc posiłki ugotowane w wodzie z brudnej rzeki, niemal bez dostępu do prysznica. Gdy dopływamy do ostatniej wioski w Peru, zdaje się, że kres tej wycieńczającej, amazońskiej przeprawy jest już bliski. Przesiadamy się do łodzi, która w cztery godziny ma nas dowieźć do granicy z Ekwadorem. Jestem zmęczona i marzę o tym, aby jak najszybciej dobić do brzegu. Nagle nasza łódź napływa na coś. Słychać, jak dno szoruje po twardym obiekcie. Rybak – kapitan nie zwraca na dziwny dźwięk najmniejszej uwagi. Na pokładzie robi się jednak poruszenie. Nagle dochodzą nas głosy:
– Proszę pana, w naszej łodzi jest dziura!
– Duża? – pyta ze stoickim spokojem rybak.
– No nie wiem, czy duża, ale woda wlewa się nam do środka!
Pasażerowie siedzący z przodu zaczynają wybierać wodę z dna naszej łódki. Rybak, niezadowolony, wyłącza silnik i w klapkach przesuwa się w stronę dziobu, po śliskim brzegu burty. Cała łódka przechyla się niebezpiecznie, a rzeka zaczyna powoli znosić nas z prądem.
Kapitan dokonuje oceny sytuacji. Wkłada palec w otwór, z którego coraz szybciej przybywa wody, i mówi: – Łee, nieduuża! Odrywa zamaszystym ruchem rękaw swojej koszulki i czubkiem maczety upycha go w dziurę. Śmieje się i odpala silnik, pogwizdując radośnie. Jest chyba jedyną osobą, której dopisuje humor. Wszyscy pasażerowie siedzą cicho i wypatrują z niecierpliwością końca tej podróży. W oddali majaczy kolorowa flaga i zbita z luźnych desek chata na palach, przykryta strzechą.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”



Zdjęcie: Adela Tarkowska, Krzysztof Józefowski
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164