okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 10/2014 >> W tempie ciuchci nad Bałtyk

nowości

Domowe wyścigi

Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza, więc jeśli nie lubicie moknąć na rowerowej wyprawie, w oczekiwaniu na piękną aurę można zająć się... »

Butelka wielofunkcyjna

Na jednej z platform służących do zbierania pieniędzy na realizację ciekawych projektów zaprezentowano interesujący projekt butelki.... »

Ciepło i wygodnie

Damska koszulka termiczna marki Bontrager została wykonana z miękkiej, elastycznej i lekkiej tkaniny Profila Thermal. Zamek sięga do połowy... »

Grafen w oponie?

Grafen to rewolucyjny materiał pochodzący z grafitu i wykazujący niesamowite właściwości. Jest to jednoatomowej grubości struktura cząstek... »

E-sakwa?

Ortlieb nie zamierza przegapić e-bike'owego szaleństwa, więc zaprezentował sakwę do rowerów elektrycznych! Na szczęście sakwa nie ma... »

Shimano do gravela

Japoński producent właśnie przygotowuje pierwszą partię osprzętu zupełnie nowej grupy. GRX została opracowana z myślą o rowerach... »

poradniki

Pod napięciem

Szmer elektrycznego silnika przenosi nas w zupełnie inny wymiar rowerowej przygody. Od teraz wszystko jest jakby inne. Podjazdy bardziej płaskie, a... »

Na szlaku >> wzdłuż Nysy i Odry


W tempie ciuchci nad Bałtyk

Andrzej Kaleniewicz
Najbardziej typowy widok na Oder-Neiße-Radweg: nadrzeczny wał i stary słup graniczny, nadgryziony zębem czasu

Mijały kolejne godziny przeglądania map i archiwów internetowych w poszukiwaniu inspiracji dla pierwszej w naszym życiu wielodniowej wyprawy rowerowej z przyczepką, a w niej – półtorarocznym brzdącem. I nic! Niełatwo wtłoczyć planistyczną lokomotywę, przez lata przyzwyczajoną do pokonywania sporych odległości w tempie TGV, w realia typowe dla kolejki wąskotorowej, w dodatku przy założeniu permanentnego przeciążenia i niedoboru mocy, spowodowanego czteroletnią przerwą w ruchu.

Dlatego mój pomysł przejechania zachodniej granicy Polski, wzdłuż której – po niemieckiej stronie – poprowadzona jest lekka, łatwa i przyjemna droga rowerowa, nie od razu trafił nam do przekonania. Przytłoczony był po prostu masą projektów tyleż ambitnych, co niemożliwych do zrealizowania bez narażenia naszego berbecia na dożywotnie zniechęcenie do siedzenia w przyczepce, nas natomiast – na dożywotnie żylaki z wysiłku. Ostatecznie zwyciężyła opcja rozsądkowa, przedkładająca dobro dziecka nad nasze ambicje. I był to strzał w dziesiątkę!
A więc – z Gór Izerskich nad Bałtyk. Łatwo powiedzieć, trudniej zaplanować dojazd i powrót do Poznania z przyczepką. W zasadzie realia PKP eliminują z gry ten najbardziej oczywisty w cywilizowanym świecie środek transportu, dlatego skorzystaliśmy z usług znajomego, który naszym samochodem zawiózł nas do Novej Vsi, nieopodal której wybija Pramen Nisy, czyli źródło Nysy Łużyckiej. Po noclegu ze śniadaniem w niedrogim Pensionie Maják ruszamy raźno na zachód dość dziurawą asfaltową drogą, zgodnie z żółtymi tabliczkami z numerem 3038, oznaczającym szlak „Odra – Nisa”. Na początek – wisienka na torcie, czyli głaz oznaczający źródełko Nysy, a właściwie jego najnowsza wersja z 2010 roku.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Andrzej Kaleniewicz