okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2014 >> Zachwytem dusza wyje

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Na szlaku >> Podlasie


Zachwytem dusza wyje

Sławomir Bajew
Mocne wejście na szlak, czyli kładka Waniewo – Śliwno

Miarowy stukot kół pociągu na trasie kolejowej E75 z Warszawy do Białegostoku uspokaja mnie na tyle, że zapominam o wielkim wagonie zmartwień, z którym wybrałem się na wakacje. Nie planowałem, żeby koniecznie z tym wagonem – tak wyszło. Wagon telepie się na końcu, ale na razie trudno go dostrzec, bo na tej trasie, jak prawie na żadnej innej w Polsce, zakrętów jak na lekarstwo.

Właśnie waży się decyzja, czy nie zamknąć całkowicie trasy, żeby w niespełna dwa lata dokonać modernizacji przy wyłączonym ruchu, bo czym kończy się remont przy ruchu otwartym, wiedzą ci z was, którzy z rowerem, czy bez, próbowali przedostać się pociągiem z Warszawy do Gdyni lub Gdańska. Gehenna na tym odcinku trwa już ponad osiem lat! Jadę pociągiem, ale już jestem na rowerze. Sakwy grzecznie ułożone na półkach. W marketowej foliówce na kolejowej kanapie przygotowane kanapeczki i picie. Stuk, stuk, puk, puk... miarowość terapeutyczna... stuk, puk. Z przedziału widok na lewo (równina), na prawo (równina) i w przód (dyndające rowery, zawieszone niczym szynki na hakach). W przedziale ja, on i jego żona. Wszyscy z rowerami i raczej razem się wybraliśmy. Czuję się jednak jakiś odłączony, bo ten mój wagon zmartwień, teraz miarowością puków wczepiony w koniec pociągu, spokoju mi nie daje. Teraz niewidoczny, ale wiem, że jest i gdy tylko wyśliźniemy się z pekapowskiej gąsienicy na peron w Łapach, to zaraz zawiadowca gwizdnie przeraźliwie, machnie czerwonym lizakiem i nakryty wielką jak lotnisko, kolejową czapą wrzaśnie:
– A zabieraj mi to, pan, ale już!
Nikt, kto przyjeżdża pod Białystok z Polski wspaniałej i bogatej, pomocy nie oczekuje. Na zachodzie sami sobie wszystko zawdzięczamy. To u nas przecież autostrady, wielkie handlowe centra, parki rozrywki, pęd miast, nocne życie i... niestety brak czasu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Sławomir Bajew