okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2014 >> Pięć metrów od sławy

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Karpacz – świątynia Wang


Pięć metrów od sławy

Michał Książkiewicz
Na jednej z szesnastoprocentowych ścianek na ulicy Myśliwskiej

Mawiają, że najciemniej jest pod latarnią. Szosami przez Karpacz przejeżdżałem kilkanaście razy, nieświadomie, jak tysiące kolarzy, mijając – o zaledwie pięć metrów – najbardziej stromą ulicę w Polsce. Nawet się przy niej kilkakrotnie zatrzymałem, ale zawsze patrzyłem w górę, na świątynię Wang... A trzeba było skierować wzrok w dół. Dopiero aktualizacja google maps otworzyła mi oczy.

Wspomniana świątynia jest w Karpaczu najwyżej położonym punktem, do którego można w miarę komfortowo dojechać rowerem szosowym. Analizując okoliczne podjazdy, to miejsce przyjąłem za ich punkt końcowy, zaś za początek obrałem skrzyżowanie z drogą wojewódzką nr 366, łączącą Kowary ze Szklarską Porębą.
Najbardziej znany wśród rowerzystów i kibiców jest wariant prowadzący przez Orlinek. Jadąc w stroju kolarskim, zawsze można tu liczyć na gorący doping przypadkowych turystów. Popularność Orlinka nie wzięła się znikąd. W ciągu ostatnich 20 lat zawodowi kolarze wspinali się tędy aż 91 razy! 79 podczas międzynarodowego wyścigu Tour de Pologne,
11 na międzynarodowym wyścigu juniorów Sudety Tour i raz w trakcie Wyścigu Pokoju. Najczęściej gościli w latach 1999-2007 i w 2012 roku. Podjazd od skrzyżowania w Miłkowie do zakrętu na Orlinku liczy sześć i pół kilometra przy różnicy wzniesień 360 metrów. Szosowcy lubią tędy jeździć nie tylko ze względu na walory treningowe trasy, ale także wzorcową jakość asfaltu. Przez pięć kilometrów jedzie się główną szosą prowadzącą do centrum Karpacza, czemu towarzyszy ożywiony ruch samochodowy. Początkowo podjazd jest bardzo łagodny, choć stopniowo narasta. Znana z wielu relacji telewizyjnych „ściana płaczu” ulicy Olimpijskiej na Orlinku wydaje się być mocno przereklamowana.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Michał Książkiewicz