okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2014 >> 10/2014 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Szacuje się, że co roku od 80 do 100 tysięcy rowerów w Polsce zmienia swoich właścicieli, bynajmniej nie za ich zgodą. Jednoślady giną z garażów, sprzed sklepów, z klatek schodowych, balkonów, piwnic, a nawet z rowerowych bagażników samochodowych. Giną te przypięte cienką linką do znaku drogowego i te zabezpieczone najbardziej wymyślnymi zapięciami. Giną nie wiadomo kiedy i wtedy, gdy właściciele choćby na pięć minut spuszczają je z oczu. Zachęcam do lektury tekstu Ewy Nowaczyk-Przybylak, starającej się określić skalę zjawiska i możliwości jego ograniczenia. Starającej się, bowiem policyjne statystyki nie są kompletne, nie wiemy też, ile kradzieży w ogóle nie jest zgłaszanych. Funkcjonariusze nie ukrywają, że rowerowi przestępcy pozostają nieuchwytni, nie tylko z powodu niewystarczających sił policyjnych, ale także dlatego, że z braku świadków i tropów złodzieje rowerów przepadają jak kamienie w wodę.
Nie liczę na to, że chętnych zarobić na krzywdzie bliźniego zabraknie, że doczekamy czasów, kiedy zostawiać będziemy rower przed domem, sklepem, szkołą – nie martwiąc się, czy po powrocie zastaniemy go w tym samym miejscu. Wierzę natomiast, że sami możemy zadbać o to, by jednośladów, które wydają nam się podejrzanie tanie, a sprzedawca plącze się w zeznaniach na temat ich przeszłości, po prostu nie kupować. Pamiętam, jak w szkole podstawowej kolekcjonowaliśmy zakładki do książek, z obrazkami kwiatów objętych ochroną i napisem: Pomyśl – nie kupuj! Myślę, że podobne hasło zawsze powinno towarzyszyć nam, kiedy podejmujemy decyzję o zakupie używanego sprzętu. Po to tworzone są policyjne czy prywatne bazy danych z oznaczonymi rowerami, aby przynajmniej w nich sprawdzić, czy wybrany pojazd nie ma za sobą smutnej przeszłości. W filmie Vittoria de Siki „Złodzieje rowerów” (1948) mężczyźnie pierwszego dnia pracy zostaje skradziony rower, a reżyser próbuje uzmysłowić powojennym widzom, że z dwoma kółkami czy bez życie było, jest i będzie tak samo trudne.
Tymczasem dla większości z nas, żyjących już w innej rzeczywistości, rower to także przyjaciel, a złodziej swoją kradzieżą obciąża właściciela nie tylko stratą finansową, ale także emocjonalną i kto wie, czy ta druga nie boli bardziej.
Gorąco polecam Wam lekturę „Rowertouru”, jak zawsze z garścią sakwiarskich inspiracji, jednocześnie przypominając, że już tylko do 5 listopada czekamy na Wasze relacje z wypraw i wycieczek, biorących udział w piątej edycji Nagrody „Rowertouru”. Pamiętajcie, że nie ma miejsc mniej i bardziej ciekawych. Ważne są Wasze emocje i wrażenia, zza najbliższego zakrętu lub z końca świata.

Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna



Zdjęcie: Piotr Walędziak