okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2014 >> Z rowerem wśród zwierząt

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Korespondencja >> Namibia – część I


Z rowerem wśród zwierząt

Michał Sitarz
Martwe pnie drzew w Dead Vlei

Podróż do Namibii odkładaliśmy od kilku lat. Obawialiśmy się, że niekończące się druciane płoty wzdłuż wielu dróg ograniczą i przytłoczą nas, że nie sposób pokonać kilometrów piachu wiodących do najbardziej atrakcyjnych miejsc, że kraj z największą na świecie liczbą skorpionów i śmiertelnie niebezpiecznych węży to nie miejsce na rower i swobodne biwakowanie.

Do tego wielkie odległości pomiędzy źródłami wody, realne zagrożenie ze strony słoni, lwów, nosorożców i innych dzikich zwierząt. Kilka osób, które znają Namibię, odradzało nam ten kraj właśnie z tych i podobnych względów. Mówiły, że kraj, owszem, jest fantastyczny, ale z perspektywy samochodu z napędem na cztery koła. Do tego publikacje, takie jak przewodnik Lonely Planet, w których można przeczytać, że Namibia to kraj całkowicie nieodpowiedni na rowerową podróż. Wychodzimy jednak z założenia, że dopóki sami nie spróbujemy, nie będziemy wiedzieć, jak jest naprawdę. Decydujemy się więc na Namibię – kraj pomiędzy pustyniami Namib i Kalahari, o powierzchni prawie trzykrotnie większej od Polski, zamieszkany przez nieco ponad dwa miliony ludzi.
W Warszawie bez kłopotu udaje nam się nadać okazałe pakunki z bagażami. Krótki lot i siedem godzin oczekiwania we Frankfurcie na właściwy statek powietrzny. Po dziesięciu godzinach lotu osiadamy na odległym lądzie. Kartony z rowerami i reszta sprzętu, zapakowane w worki na zboże, wyglądają na nienaruszone. Nie dowierzamy, że to już, że zaraz opuścimy lotniskowy terminal i wkroczymy w nową rzeczywistość. Światło i temperatura są bardzo przyjemne. Ciężko uwierzyć, że to tutejsza zima. Poskładanie rowerów i przepakowanie bagażu zajmuje sporo czasu. W końcu, gdy wszystko jest gotowe, niezbyt pewnie pokonujemy pierwsze metry. Musimy szybko przywyknąć do jazdy na obładowanych rowerach, dodatkowo pamiętając, że ruch jest tutaj lewostronny.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Michał Sitarz i Aleksandra Nikitin