okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2008 >> 8/2008 >> Rowerem pod wiatr

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Luz na korbach


Rowerem pod wiatr

Marek Zgaiński

Początek jesieni skłania do zadumy i refleksji, a październik to również czas, kiedy rowerzyści ciepłolubni chowają bicykle do piwnicy lub garażu, a na drogach zostają tylko twardziele, wariaci i zapaleńcy, którym nie straszna jest jazda w deszczu, zadymce i pod wiatr. I ci, którzy mimo wszystko wolą trochę wymarznąć niż stać na zakorkowanych ulicach lub tłoczyć się w miejskiej komunikacji. I właśnie nad dolą miejskich rowerzystów chciałbym się jesiennie zadumać. No, ogólnie, to nie mają lekko, a o tej porze roku szczególnie.

Postaram się choć minimalne tej doli ulżyć, przedstawiając wyniki mojej zadumy. I jestem przekonany, że wprowadzenie ich do praktyki miejskiego pedałowania spowoduje, że jesień uda się przeżyć bez uszczerbku na zdrowiu i rowerze.

Po pierwsze, unikajcie białego! To znaczy, omijajcie wszystkie wymalowania na asfalcie, w szczególności pasy. Z niewiadomych przyczyn poziome znaki maluje się farbą, która zmoczona przez deszcz zamienia się w ślizgawkę. Hamowanie na czymś takim może mieć opłakane skutki.

Po drugie, bądźcie widoczni, nie ukrywajcie się w półmroku! A to znaczy, że trzeba zainwestować w porządne lampki i wyrzucić dynamo, które – jak się nie pedałuje – prądu nie daje. A poza tym kiepsko świeci. Rowerzysta musi być widoczny jak choinka na Placu Defilad. Tylną lampkę najlepiej umieścić na plecaku czy kołnierzu kurtki, żeby nie chowała się gdzieś, wystając zza błotnika. Wszelkie odblaski są również wskazane.

I po trzecie, konsekwentnie wymuszajcie przepis nakazujący omijać jednoślady przez innych uczestników ruchu w odległości nie mniejszej niż jeden metr. Jak się jedzie przy krawężniku i widzi kałużę, odruchowo się ją omija. A taki manewr dla jadącego z tyłu samochodu może być sporym zaskoczeniem, jeśli właśnie w tym momencie ma zamiar rowerzystę wyprzedzić. I ten jeden metr jest tym, co pozwala kolizji uniknąć. Niestety, kierowcy czterokołowych stalowych potworów zupełnie ignorują ten przepis, wychodząc pewnie z założenia, że potrącenie jadącego rowerem nie spowoduje uszczerbku na stanie wizualnym i technicznym samochodu. Trzeba więc na kierowcy ten jeden metr wymusić. Sposób jest radykalny, ale skuteczny.
Wystarczy przyciąć metr kija od szczotki, przymocować na sztywno do roweru poprzecznie po lewej stronie. Żaden kierowca nie zaryzykuje zadrapania lakieru i będzie omijał rower szerokim łukiem.

 



 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164