okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> Widmo krąży po Brockenie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Niemcy – góry Harz


Widmo krąży po Brockenie

Tomasz Larczyński
Wurmberg, drugi najwyższy szczyt Smolin, widziany z Brockenu
Widmo gustownego, srebrnego roweru miejskiego. A na nim jego nie w pełni sprawnego umysłowo, chwilowego właściciela, który zamiast – jak Niemiec przykazał – jeździć po promenadzie od wursta do wursta, wrzucił biednego mieszczucha w skały, przeczołgał pod wodospadem i dobił kilkoma brodami. Ale po kolei. 
 
Albo i nie. Zawsze śmieszy mnie stereotypowe przed-stawianie średniowiecznego miasta, jako sieci brukowanych ulic, otoczonych rzędami gotyckich, murowanych domów. To znaczy i tak bywało, ale raczej w rejonie Morza Śródziemnego (choć tam z kolei trudno o gotyk), natomiast w naszej części Europy kamienice, czasem z kamienia, czasem z cegły, zaczęły przeważać dopiero w XVI wieku. Wcześniej dominowała tańsza konstrukcja szachulcowa – szkielet drewniany wypełniony gliną. Ceglane czy murowane były tylko kościoły i reprezentacyjne budowle, jak ratusz czy waga miejska. A ulice? Drewniane dyle, poprzednik bruku, na które po kilku latach, kiedy już zgniły, nakładano nową warstwę. 
Mimo że miasta ubogiej Rzeczypospolitej wyglądały tak – poza Gdańskiem i Krakowem – aż do rozbiorów, to dziś w Polsce trudno o prawdziwy średniowieczny pejzaż, gdyż w XIX i XX wieku zastąpiono go nowoczesnymi kamienicami. Zobaczymy go za to – paradoksalnie – w znacznie bogatszych Niemczech, których dzieje ułożyły się tak, że te ich miasta, które były stolicami ważnych księstw w średniowieczu, potem niejednokrotnie gwałtownie traciły na znaczeniu na rzecz innych. XIX wiek przesypiały, a gdy zaczynały się ponownie rozwijać w wieku XX, wykształcona już świadomość wartości zabytkowej uchroniła dawne biało-czarne ściany od wyrzucenia na śmietnik historii. Powiew takiego średniowiecznego ducha – dla jednych widma, dla innych egzotyki – czuć zwłaszcza w Goslarze, w swoim czasie siedzibie i samego cesarza, a dziś ledwie stolicy powiatu.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Tomasz Larczyński