okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> Ziemia białej skały

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Na szlaku >> Dolinki Krakowskie i Ojcowski Park Narodowy


Ziemia białej skały

Marek Rokita
Okazała Brama Bolechowicka zaprasza do jednej z najkrótszych, a zarazem najbardziej wartościowych przyrodniczo dolinek Jury
Zaczęło się od tego, że nie było miejsca w Krakowie. To znaczy miejsca noclegowego w przyzwoitej cenie. Cóż, miasto nie jest przecież tanie. Przyjeżdżają Anglicy, żeby napić się polskiego piwa, a następnie poznać polskie dziewczyny. A za to wszystko płacą ci, którzy już na starcie mają mniej funduszy. 
 
Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Znalazłem tani i sympatyczny nocleg w Małopolskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w podkrakowskich Karniowicach i mogłem nie tylko załatwić to, co miałem do załatwienia w mieście Kraka, Wandy i szewczyka Dratewki, ale również pojeździć po okolicy. Bardzo ciekawej okolicy, którą krakusi mają na wyciągnięcie ręki, a w zasadzie przekręcenie korby, a ja odwiedzam co parę lat, od przypadku do przypadku.
Niedzielny poranek. No, może trochę późniejszy niż wczesny. Słońce nieśmiało omiata grube, zimne mury kościoła w Bolechowicach. Pogoda ma być zmienna, więc nie warto tracić czasu na wygrzewanie się w słońcu. Samochody powoli rozjeżdżają się z placu przed kościołem. Odświętnie odziani wierni Kościoła rzymskokatolickiego udają się do domów. Niektórzy pewnie spędzą dzień na zakupach w krakowskim supermarkecie, inni przed telewizorem czy na ławce w ogrodzie. Ktoś wyjedzie na wycieczkę krajoznawczą, ktoś nie będzie wiedział, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem. Jeden, nietutejszy, odpina przymocowany do ogrodzenia rower i rusza na podbój wapiennej okolicy.
Owa okolica to przede wszystkim kilka głęboko wciętych dolin mniejszych lub większych strumieni. Aż dziw bierze, że takie potoczki były w stanie wyżłobić takie wąwozy, ale przecież wapienna skała jest miękka, a i potoczki od czasu do czasu zamieniają się w rwące rzeki, zdzierające kolejne warstwy białej skały. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Marek Rokita