okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2014 >> Nie ma dróg na skróty

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Styl życia >> Juan Menéndez Granados


Nie ma dróg na skróty

Z Juanem Menéndezem Granadosem, pasjonatem ekstremalnych wypraw rowerowych, który jako pierwszy na świecie zdobył biegun południowy na rowerze, rozmawia Andrzej Brandt
Biegun, który został osiągnięty 46. dnia wyprawy
Skwar Sahary czy przeszywające zimno Antarktydy? 
– Antarktyda, jeżeli już miałbym wybierać. Choć skwar Maroka czy australijskiego Outbacku też wiąże się dla mnie z intensywnymi doświadczeniami. 
 
Przed niespełna rokiem pokonałeś, jako pierwszy na świecie, bez wsparcia, w ciągu 46 dni, 1130-kilometrową drogę do bieguna południowego. Wcześniej Twoje ekspedycje wiodły, między innymi w góry Pamiru, na Alaskę zimą, na Syberię, Grenlandię, do Amazonii. Ekspozycja na skrajne warunki to Twój sposób na podróżowanie? 
– Inaczej. To nie tyle sposób na podróżowanie, ile styl życia. Całe moje życie podporządkowane jest realizacjom kolejnych wielkich ekspedycji. Wychodzę z założenia, że tylko stawiając to jako priorytet, mogę realizować marzenia. Oczywiście, mógłbym podróżować rowerem w bardziej tradycyjny sposób i podążać wyjeżdżonymi przez tysiące cyklistów drogami, ale to po prostu jest nie dla mnie. Ekstremalne miejsca wciągają człowieka w całości – fizycznie i psychicznie jesteś drenowany do cna. Intensywność doświadczeń jest niesamowita. Cholera, chyba trochę…

... brzmisz jak adrenalinowy ćpun. 
– Ha, ha. Tak to brzmi. I tak jest. Choć samo określenie ćpun oznacza zatracanie kontroli nad tym, co się dzieje dookoła. Na wyprawach tak wymagających, jak rowerowy trawers Grenlandii, czy właśnie ostatnie zmagania na biegunie południowym, na przypadkowość czy spontaniczność po prostu nie ma miejsca. 

Na pierwszą wyprawę ruszyłeś mając 16 lat. Od zawsze ciągnęło Cię do podróżowania rowerem? 
– Odkąd pamiętam, rower przewijał się przez moje życie. Rekreacyjnie, sportowo, turystycznie – używałem roweru na wiele sposobów. Jednak już po mojej pierwszej wyprawie wiedziałem, że chcę z ekspedycjami rowerowymi związać swoje życie.  
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum Juana Menéndeza Granadosa